Spotkanie 7-2015/16: Bł. ks. Michał Sopoćko o Święcie Miłosierdzia

Duszpasterstwo Bankowców w Warszawie

www.bankowcywarszawa.pl

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

7 spotkanie:

Bł. ks. Michał Sopocko o Święcie Miłosierdzia

Święto

We wszystkich księgach liturgicznych idea Miłosierdzia Bożego jest dominująca. Oblubienica Chrystusowa przy każdej okazji wkłada w usta sług ołtarza głębokie wołanie ku Miłosierdziu Bożemu, by pobudzić wiernych do głębokiej czci tej doskonałości Stwórcy, Odkupiciela i Uświęciciela, oraz obudzić wielką w to Miłosierdzie ufność. Liturgii, która jest zewnętrznym obliczem Kościoła, winno odpowiadać wewnętrzne usposobienie jego członków. Dlatego cześć miłosierdzia Bożego, zajmująca w liturgii miejsce dominujące, winna znaleźć swój wyraz w osobnym święcie Miłosierdzia Bożego w czasach obecnych.

(Idea Miłosierdzia Bożego w liturgii, Poznań 1937, s. 12-13)

Jaki dzień byłby najstosowniejszy na święto Miłosierdzia Bożego? Według św. Tomasza z Akwinu, św. Augustyna, św. Hilarego i in. Bóg w miłosiernym odkupieniu grzeszników okazał większą swoją potęgę, niż w stworzeniu najdoskonalszych duchów niebieskich, gdyż łatwiej jest wydobyć najdoskonalszy byt z nicości, niż grzesznika obdarzyć nową świętością, podnosząc go ze zła grzechowego, które jest poniżej nicości. Dlatego święto Miłosierdzia Bożego musiałoby przypadać w okresie roku kościelnego, przeznaczonym na uczczenie dzieła odkupienia, czyli w okresie wielkanocnym. Ponieważ odkupienie dokonuje się w dalszym ciągu w sakramentach chrztu i pokuty, przeto święto Miłosierdzia Bożego winno się łączyć z pamiątką ustanowienia tych dwóch sakramentów, w których objawia się ustawiczne zmiłowanie nad nędzą naszą.

(Idea Miłosierdzia Bożego w liturgii, Poznań 1937, s. 13-14)

W jakim dniu należałoby obchodzić uroczystość Najmiłosierniejszego Zbawiciela? Ze wszystkich dni roku kościelnego najodpowiedniejszym dniem na tę uroczystość wydaje się być pierwsza niedziela po Wielkanocy, czyli Niedziela Przewodnia, gdyż jest ona uwieńczeniem łask odkupienia, oktawą uroczystego chrztu, oktawą ustanowienia sakramentu pokuty, oktawą ustanowienia odpustów, oktawą uzupełnienia sakramentu kapłaństwa, nadto przemawiają za tym dniem dogmatyczne i liturgiczne względy oraz perspektywa udoskonalenia wiernych. Jak świat światem nie spłynęło większe Miłosierdzie na ludzi jak w chwili konania Chrystusa Pana na krzyżu. Ale nigdy też nie ujawniła się większa niewdzięczność i zuchwalstwo człowieka, jak wówczas, gdy oprawcy własne słowa Zbawiciela konającego obracali z szyderstwem przeciwko Niemu. Ze wszechmiar tedy słuszną, godną i sprawiedliwą jest rzeczą, zadośćuczynić Zbawicielowi za tę niewdzięczność i zuchwalstwo, którego on doznaje nadal — szczególnie w czasach dzisiejszych — od fałszywych chrześcijan, apostatów i otwartych bezbożników — zadośćuczynić w tym czasie w osobnej uroczystości, podkreślającej przede wszystkim nieskończone Miłosierdzie Boże. Ponieważ w Wielki Piątek i w dniach następnych uwaga wiernych skierowana jest na uczczenie samej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana Jezusa, przeto najstosowniejszym dniem ku temu wydaje się być dopiero niedziela pierwsza po Wielkanocy jako oktawa Zmartwychwstania.

(O święto Najmiłosierniejszego Zbawiciela, Poznań 1947, s. 2122)

Wspomnienia ks. Michała Sopoćko o Siostrze Faustynie

W obawie przed złudzeniem, halucynacją lub urojeniem siostry Faustyny, zwróciłem się do Przełożonej, Matki Ireny, by mnie poinformowała, kto to jest siostra Faustyna, jaką opinią cieszy się w Zgromadzeniu, u Sióstr i Przełożonych, oraz prosiłem o zbadanie jej zdrowia psychicznego i fizycznego. Po otrzymaniu odpowiedzi pochlebnej dla niej pod każdym względem, jeszcze nadal przez czas jakiś zajmowałem stanowisko wyczekujące, częściowo nie dowierzałem, zastanawiałem się, modliłem i badałem, jak również radziłem się kilku kapłanów światłych, co czynić nie ujawniając o co i o kogo chodzi.

A chodziło o urzeczywistnienie rzekomych stanowczych żądań Pana Jezusa, by namalować obraz, jaki siostra Faustyna widuje, oraz ustanowić Święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Wreszcie, wiedziony bardziej ciekawością jaki to będzie obraz niż wiarą w prawdziwość widzeń siostry Faustyny, postanowiłem przystąpić do namalowania tego obrazu. Porozumiałem się z mieszkającym w jednym ze mną domu artystą malarzem Eugeniuszem Kazimirowskim, który się podjął za pewną sumę malowania oraz siostrą Przełożoną, która pozwoliła siostrze Faustynie dwa razy na tydzień przychodzić do malarza, aby wskazać, jaki ma być ten obraz. Praca trwała kilka miesięcy i wreszcie w czerwcu czy lipcu 1934 roku obraz był wykończony. Siostra Faustyna uskarżała się, że obraz nie jest taki piękny, jak ona widzi, ale Pan Jezus ją uspokoił i powiedział, że taki jaki jest, wystarczy i dodał: „Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do mnie. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”.

… Siostra Faustyna nie potrafiła wytłumaczyć co oznaczają promienie na obrazie. Po paru zaś dniach powiedziała, że Pan Jezus na modlitwie jej wytłumaczył: „Promienie na tym obrazie oznaczają Krew i Wodę. Blady promień oznacza Wodę, która usprawiedliwia dusze, a czerwony promień - Krew, która jest życiem duszy. Tryskają one z Mego Serca, które zostało otwarte na Krzyżu. Te promienie osłaniają duszę przed zagniewaniem Ojca Niebieskiego. Szczęśliwy, który w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga...

Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz nie zginie. Obiecuję także już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinie śmierci. Ja Sam bronić jej będę, jako swej chwały... Pragnę, aby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia Bożego. Kto w tym dniu przystąpi do Sakramentu Miłości, ten dostąpi odpuszczenia wszystkich win i kar ludzkość nie znajdzie uspokojenia, dopóki się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Bożego. Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę jako Król Miłosierdzia, by się nikt nie wymawiał w dniu sądu, który już nie jest daleki...”

Obraz ten był nowej nieco treści i dlatego go nie mogłem zawiesić w kościele bez pozwolenia Arcybiskupa, którego wstydziłem się o to prosić, a tym bardziej opowiadać o pochodzeniu tego obrazu. Dlatego umieściłem go w ciemnym korytarzu obok kościoła Św. Michała (w klasztorze Sióstr Bernardynek), którego wówczas zostałem mianowany rektorem. O trudnościach pobytu przy tym kościele przepowiedziała mi siostra Faustyna i rzeczywiście niezwykłe wypadki rozwijały się dość szybko. Siostra Faustyna żądała, bym obraz za wszelką cenę umieścił w kościele, ale ja nie śpieszyłem się; wreszcie w Wielkim Tygodniu 1935 roku oświadczyła mi, że Pan Jezus żąda, bym obraz umieścił na trzy dni w Ostrej Bramie, gdzie będzie tryduum na zakończenie jubileuszu Odkupienia, które ma być w dniu projektowanego święta, w Białą Niedzielę.

Matka Miłosierdzia pobudką ufności

Maryja jest Matką Jezusa, a przez to samo i Matką Miłosierdzia. Spośród wszystkich tytułów, jakimi zdobimy imię Maryi, tytuł Matki Zbawiciela - Matki Bożej - jest najwspanialszy. Matka Boża to znaczy istota wyższa nie tylko ponad wszystko, co jest na ziemi i na niebie, ale nawet wyższa ponad wszystko, co Bóg może uczynić. Matka Boża - to istota dopuszczona do przedwiecznej płodności Boga-Ojca, nad którą zdumiewa się całe niebo. Nawet najwyższe duchy niebieskie, Serafiny, nie zdołają pojąć godności tej, którą Słowo Przedwieczne nazywa swą Matką, a Ona ... swoim Synem. Wprawdzie to Słowo rodzi się przed wiekami tylko z Boga-Ojca, ale gdy z Miłosierdzia ku nam stało się ciałem, wzięło to ciało z łona Maryi. (...)

Wszystkie dzieła Boże ukoronowane są Miłosierdziem. Ale największym Miłosierdziem Boga jest Odkupienie, czyli podniesienie człowieka z nędzy grzechu do godności dziecka Bożego. (...) Syn Boży przez śmierć uwolnił nas z więzów grzechu, wysłużył nam niewyczerpany skarb łask, z jakich korzystamy w Kościele, ustanowił nieustanną ofiarę, w której posila nas swoim Ciałem. W tych niewysłowionych dziełach Miłosierdzia Bożego Maryja bierze czynny udział. Wydała bowiem na świat nie tylko człowieczeństwo Chrystusa, lecz Boga-Człowieka, Głowę mistycznego Ciała Jezusa, którego jesteśmy członkami, a który jest dla nas Królem Miłosierdzia. Z tego tytułu Maryja jest Matką nie tylko Jezusa - Głowy tego Ciała, ale i naszą - członków jego, Matką Miłosierdzia.

Już w Niepokalanym Poczęciu przysposobił Bóg Maryję na Matkę Miłosierdzia, uwalniając Ją od grzechu pierworodnego. W chwalebnym Jej narodzeniu ujawnił przymioty Miłosierdzia - Jej czyste delikatne ciało, niezwykłe zdolności umysłu i siłę woli, a przede wszystkim tkliwe, litościwe i niepokalane Serce. Wszak Zbawiciel miał nosić na sobie obraz i podobieństwo Matki, dlatego wypadało, by Maryja była wyposażona w najwznioślejsze cechy przyrodzone i nadprzyrodzone. Przed taką to Dziewicą staje Archanioł i nazywa Ją "Łaski pełna" oraz zapowiada Jej nową łaskę, że będzie Matką Jezusa, a przez Niego Matką wszystkich Jego wyznawców - Matką Miłosierdzia. (...)

Maryja jest dla nas Matką Miłosierdzia, a miłosierdzie to zaczyna świadczyć już od Kalwarii. Odtąd każda łaska spływa na ludzi za pośrednictwem Maryi: Ona wzmacniała Apostołów w ich pracy. Ona wyjednała natchnienie Ewangelistom. Gdy zaś została wzięta do nieba, tym bardziej opiekuje się nami i wyjednuje nam Miłosierdzie Boże.

Może mamy do zanotowania niejeden błąd w życiu, Maryja pierwsza je opłakała. Może ktoś pogrążył się w grzech, Maryja wyjednała mu łaskę nawrócenia. Ile razy to powtarzało się, pozostanie tajemnicą Bogu tylko znaną, ale jeżeli to było często, stawaliśmy się przedmiotem szczególniejszych zabiegów naszej Matki Miłosierdzia. Ona to włożyła w usta nasze słowa: "Jezu, ufam Tobie!" i oddaliła chwilę wiecznej i straszliwej kary. W niebie się dowiemy o liczbie grzeszników wyrwanych przez Maryję z rąk sprawiedliwości, a wieczność powie, czy wyrok ten może nie był wydany i na nas. Czuła jednak dłoń Matki Miłosierdzia spoczęła na ręku Jezusa, dzięki czemu On jeszcze raz cofnął wymiar kary. Zapewne wszystko pochodzi od Jezusa Najmiłosierniejszego, lecz wszelka łaska nam udzielona przychodzi do nas przez Maryję. (...) Dowodem tego są liczne miejsca cudowne, gdzie za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny ludzie doznają uzdrowień z chorób, pociechy w smutku, nadziei w rozpaczy. Nie było to dziełem przypadku, że obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela, cieszący się czcią i łaskami po całym świecie, został wystawiony po raz pierwszy u stóp Matki Miłosierdzia (28.IV.1935r. w Niedzielę Przewodnią), by go niejako zaaprobowała i poleciła.

Wobec tego zacieśnijmy bardziej jeszcze więzy łączące nas z Matką Miłosierdzia i zaufajmy Jej bezgranicznie. Trwajmy zawsze przy Niej, okazując swą ufność przez ciągłą modlitwę do Niej, by powiększała w nas życie Najmiłosierniejszego Serca Jezusa. Bądźmy zawsze Jej dziećmi, a dziećmi małymi, pokornymi, bez zbytniego ufania w swą wiedzę, cnotę lub zasługę. Bądźmy jak ten bluszcz, który nie ma sam w sobie żadnego oparcia, a wspina się aż do wierzchołka najwyższych drzew, opierając się na nich. Tak oprzyjmy się o Matkę naszą, a wzniesiemy się wysoko, jak Ona, w tym przeświadczeniu, że Ona nas dźwiga, tuli i przybliża do Najsłodszego Serca swego Syna. Gdybyśmy byli potężni i bogaci, nie potrzebowalibyśmy Matki, ale że jesteśmy słabi i mali, mamy prawo do ufnego uciekania się do Jej hojności. (...) Sł. B. ks. M.Sopoćko, Matka Miłosierdzia pobudką ufności, WA 7/1952, s. 318-320)


Myśli wyszukane bł. ks. Michała Sopoćko
            kwiatek     

Każdy, kto chce łatwo w krótkim czasie zostać świętym, winien kochać swą Matkę Niebieską, czcić Ją kultem po Bogu najwyższym, gorąco do Niej się modlić i naśladować Jej cnoty.

(Listy, s. 43)

Gdy została wzięta do nieba, nie przestała opiekować się światem, lecz w stopniu jeszcze wyższym zjednywa Miłosierdzie Boże dla swych przybranych dzieci jako Matka Miłosierdzia.

(Matka Miłosierdzia, HD 2/1957, s. 901)

           kwiatek
            kwiatek

Obcowanie z Bogiem winno się odznaczać ufnością i zażyłością. Głęboka modlitwa jest właśnie poufnym obcowaniem z Bogiem. Tego nauczyć nas może tylko Duch Święty.

(Dziennik, z. 3, s. 36)

Zgadzanie się z wolą Bożą we wszystkim -
to najprostsza i najkrótsza droga do świętości.

(Poznajmy Boga w Jego Miłosierdziu s. 211)

           kwiatek
         kwiatek

Duch Święty nie może wejść do duszy niedoskonałej w obcowaniu z bliźnimi. Brak miłości jest jedną z największych przeszkód w Jego działaniu.
Jak woda wstrzymuje działanie ognia,
tak brak miłości wstrzymuje działanie Ducha Świętego.

(Dziennik, z. 3, s. 32)

Aniołowie wychwalają świętość Boga, którą odzwierciedlają w swojej naturze.
My zaś mamy wielbić Boga przede wszystkim w Jego Miłosierdziu.

(MB, t. IV, s. 37)

           kwiatek
           kwiatek

Jednym z najskuteczniejszych środków zabezpieczenia się
przed pokusami jest unikanie bezczynności i lenistwa.

(RiK, O czystości, s. 232)

Przyjmijmy umartwienia, które nam zsyła Opatrzność: zimno, upał, niewygody miejsca i czasu, przykrości [od] osób, choroby, przewlekłą słabość, przeciwności, oschłości itp. - z poddaniem się i miłości a dusza otworzy się coraz szerzej na działanie Ducha Świętego.

(RiK, O zaparciu się siebie, s. 253)

           kwiatek
          kwiatek

Światu nie tyle potrzeba filozofów, co świętych, którzy wśród nas byliby żywym obrazem Zbawiciela.

(Dziennik, z. 4, s. 2)

Pobożność jest to najdelikatniejszy kwiat i owoc najczystszej miłości,
posunięty aż do oddania się i poświęcenia osobistego.

(MB, t. III s. 188)

           kwiatek
          kwiatek

Radość podwaja siły i zdolność do pracy, ożywia wolę i rozjaśnia umysł, tchnie inicjatywę i twórczość, rodzi zamiary wzniosłe i prowadzi do wielkich czynów, otwiera duszę na dobro, prawdę i piękno.

(Konferencja o radości, WAW 5/1931, s. 297)

Wiara to jest potęga, którą wprawdzie daje Bóg, ale z naszej strony winno być współdziałanie, bez którego Zbawiciel cudów nie czynił.

(MB, t. 1, s. 151)

           kwiatek
           kwiatek

Radość i wesele - jest to uczucie miłe z posiadania dobra upragnionego
albo nadziei szybkiego jego osiągnięcia. Radość to dźwignia
i potrzeba życia, to siła i wartość życia.

(Konferencja o radości, WAW 5/1931, s. 297)

Miłość Boga pomnaża siły nasze do dobrego, udzielając nam niezwyciężonej mocy do zwalczania przeszkód i dodając niezwykłej zachęty do najwznioślejszych aktów cnoty.

(MB, t. III s. 102)

           kwiatek
            kwiatek

Nie ma większej radości dla dusz szlachetnych nad dostarczanie radości innym: dary radości udzielone innym otrzymujemy z powrotem oprocentowane.

(Konferencja o radości, WAW 5/1931, s. 298)

Jeżeli Bóg jest Stwórcą naszym, najwyższym Dobroczyńcą i Ojcem miłosiernym, samo elementarne poczucie sprawiedliwości domaga się, by Go miłować.

(MB, t. 1, s. 156)

            kwiatek
            kwiatek

Świętość nie jest przywilejem garstki wybranych, ale wszystkich bez wyjątku największych grzeszników.

(Dziennik, z. 4, s. 26)

Jak garncarz trzyma w piecu glinę, dopóki się nie stanie dobrą, tak Bóg każe pozostawać w piecu doświadczeń, dopóki nie ćwiczymy się w cnocie.

(RiK, O ufności, S. 265)

            kwiatek
             kwiatek

Nie jesteśmy zdolni do wszystkiego, więc i nie wymagajmy od siebie wszystkiego. Możemy mało, to też i Bóg od nas nie żąda dużo, ale domaga się, byśmy z Jego łaską współpracowali. Jeżeli chcemy, chciejmy szczerze i czyńmy, co możemy, a modlitwa dopełni czynu.

(RiK, O ufności, s. 266)

Jak drzewo czerpie swą siłę z korzeni, tak życie chrześcijanina z wiary: ona jest nieodzownym warunkiem wszelkiego życia, wszelkiego postępu duchowego i szczytu doskonałości.

(RiK, O duchu wiary, s. 258)

             kwiatek
             kwiatek

Nie szukaj Pana w Niebie, gdyż jest tu, przy tobie,
szukaj Go tu i tu znajdziesz.

(MB, t. III, s. 15)

Wobec zamiarów Boga winniśmy zająć postawę oddania się Jemu, złożenia w Jego ręce naszej osobowości naszych osobistych poglądów, by z całą pokorą
przyjąć wyroki Boże jak je przyjął Pan Jezus w Ogrójcu.

(MB, t. II, ss. 47-48)

           kwiatek
              kwiatek

Po czym poznać, że dusza umarła? - gdy się nie modli.
Po czym poznać, że wraca do życia łaski? - kiedy zaczyna się modlić.

(MB, t. III, s. 149)

Każda pokusa stawia mi to samo pytanie: Jezus czy Barabasz?

(MB, t. II, s. 97)

           kwiatek
              kwiatek

Przeświadczenie, że Bóg pragnie tylko szczęścia dla nas, jest podstawą do oddania się woli Bożej bez zastrzeżeń.

(MB, t. II, s. 46)

Nie trzeba pokus się lękać, ale należy im raczej zapobiegać. Gdy zaś pokusa naciera, nie dowierzajmy sobie, a raczej ufnie prośmy Boga o pomoc i unikajmy okazji.

(RiK, O pokusach, s. 292)

           kwiatek
              kwiatek

Maryja, zgodziwszy się być szafarką Miłosierdzia Bożego, świadoma jest tego, że istnieje tylko po to, by przekazywać dobrodziejstwa Boże grzesznikom.

(Listy, s. 44)

     

Spotkanie 6-2015/16: Bł. ks. Michał Sopoćko o pokucie i spowiedzi (2)

Duszpasterstwo Bankowców w Warszawie

www.bankowcywarszawa.pl

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

6 spotkanie:

Bł. ks. Michał Sopoćko o pokucie i spowiedzi

Pokuta

Pismo Święte Starego jak i Nowego Testamentu żąda bezwzględnie pokuty od wszystkich grzeszników jako koniecznego warunku zmiłowania Bożego. Miłosierdzie Boże nie jest bowiem bezkarnością i żąda szczerego nawrócenia. A nawrócić się można tylko przez pokutę. (MB, t. 3, s. 201)

Celem przyjścia Pana Jezusa na świat było między innymi przywrócenie mu pokoju przez pokutę, która jest jedyną drogą do Miłosierdzia Bożego. Dlatego zaraz po zejściu z Góry Kuszenia rozpoczyna swe przemówienie od słów: Czyńcie pokutę, albo wiem przybliżyło się Królestwo Niebieskie (Mt 4, 17). Następnie przeprowadza tę samą myśl w licznych przypowieściach, z których szczególnie uderzające są przypowieści o synu marnotrawnym i zbłąkanej owcy (Łk 15). Tu ujawnia się szczyt Miłosierdzia Bożego, gdy Ojciec wybiega naprzeciw marnotrawnego syna, rzuca się mu na szyję, obdarza go łaską i urządza ucztę. Ze strony syna trzeba było tylko skruchy, by otrzymać takie miłosierdzie. Podobnie widzimy ten szczyt miłosierdzia w radości pasterza z owcy odnalezionej, którą przynosi na ramionach swoich do owczarni. Zbawiciel zaś nas zapewnia: Taka będzie w niebiesiech radość z jednego grzesznika, czyniącego pokutę (Łk 15, 7). (MB, t. 3, s. 57)

O spowiedzi (rozważanie)

"Nie zazna szczęścia, kto swe przewiny ukrywa, kto je wyznaje, porzuca, dostąpi miłosierdzia"(Prz 28,13)

Grzechy odpuszczać może tylko Bóg. Instynktownie czuje to każdy, i kto pragnie inną drogą wyzwolić się od winy, sam się łudzi i nie rozumie rzeczy Bożych. Świadomość winy głośno stwierdza, że nie ma na świecie takiej potęgi, która by zdolna była przebaczyć grzech. Nie potrafi tego żadna nauka i sztuka, ani wszystkie skarby na świecie. Tylko Chrystus przebaczał winy Jawnogrzesznicy, Piotrowi i Łotrowi na krzyżu, i przekazał tę władzę Apostołom, a przez nich biskupom i kapłanom: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane"(J 20,22-23).

Nowoczesne społeczeństwo Wschodu i Zachodu aż nadto dowodzi swym głębokim upadkiem moralnym, że nie można bezkarnie łamać odwiecznego prawa Bożego i dźwigni umoralnienia, jaka jest spowiedź sakramentalna. Zarówno jednostki, jak i całe narody szybko wracają do spoganienia (...) Spowiedź bowiem przywraca grzesznikowi duszę utraconą dla Boga, a przez to samo wraca duszę Bogu, wraca jej wesele i sprowadza błogosławieństwo. Spowiedź zapewnia jednostkom szczęśliwą przyszłość na łonie Boga oraz Ojczyznę niebieską, a przez to sprowadza pokój między społeczeństwami i narodami.

Z powyższego wynika, że ustanowienie sakramentu pokuty było ujawnieniem największego Miłosierdzia Bożego, zarówno pod względem doczesnym, jak i wiecznym. Jest to życiodajne źródło wody żywej wytryskujące ku życiu wiecznemu, jest to krynica obmywająca ustawicznie nasze skalanie i sprowadzająca nowe życie w duszy grzesznika. (...)

Przez spowiedź grzesznik staje się zwycięzcą namiętności, pokonuje szatana, który go skusił, bierze pomstę nad światem, który go doprowadził do upodlenia, - natomiast korzy się i przeprasza Ojca miłosierdzia, jak syn marnotrawny i otrzymuje od Niego przebaczenie. Ten, który przez grzech stał się niewolnikiem piekła, przez spowiedź wydobywa się z przepaści jego i powraca znowu do życia łaski, staje się znowu przybranym dzieckiem Boga. … Dlatego ze wszystkich ludzi Chrystus Pan wyróżnił największych nawróconych grzeszników, Magdalenę i Piotra, ukazując się pierwszym po Zmartwychwstaniu. (...) Dlatego najdroższymi dla spowiedników są tacy penitenci, którzy szczerze spowiadają się z najcięższych grzechów i odmieniają całe swoje życie. Między takim penitentem, a spowiednikiem wytwarza się pewne duchowe najserdeczniejsze pokrewieństwo.

Aby spowiedź rzeczywiście przyniosła wymienione dobrodziejstwa, należy się do niej należycie przygotować i odprawić z zachowaniem wszystkich warunków, ustanowionych przez samego Zbawiciela. Żaden z siedmiu sakramentów nie wymaga takiego przygotowania i współudziału z łaską, jak sakrament pokuty. Bez zachowania któregokolwiek z pięciu warunków spowiedzi nawet częste przystępowanie do niej pozostanie bez oczekiwanego rezultatu.

Łaska, jaką sprowadza na nas sakrament pokuty, zależy i od Boga i od nas. Bóg zawsze daje łaskę według zamiarów swoich, ale z naszej strony winno być odpowiednie usposobienie. Przede wszystkim trzeba pragnąć, czyli otwierać i rozszerzać swą duszę na łaskę Bożą, jak powiedział Zbawiciel: "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni" (Mt 5,6). Pragnąć znaczy chcieć i modlić się o łaskę dobrej spowiedzi (por. Łk 1, 53). Następnie trzeba mieć wspaniałomyślne usposobienie, by niczego Bogu nie odmawiać i pozwolić Mu działać w duszy całą pełnią Jego potęgi. Takie usposobienie czyni duszę podatną na przyjęcie wylewu łaski Ducha Świętego. (...)

Przy częstych spowiedziach należy kłaść nacisk na skruchę i postanowienie poprawy, które jest naturalnym wynikiem żalu. Należy usilnie prosić o łaskę żalu. (...) Najmniejszy grzech jest obrazą Boga, sprzeciwieniem się Jego woli, niewdzięcznością względem najbardziej miłości godnego Ojca i Dobroczyńcy, niewdzięcznością tym dotkliwszą, iż jestem uprzywilejowanym Jego przyjacielem. (...)

(Sł. B. ks. M. Sopoćko, Rozważania o Miłosierdziu Bożym i konferencje. O spowiedzi, AAB, T. LVII, mps, s. 272-276)

Wspomnienia ks. Michała Sopoćko o Siostrze Faustynie

W połowie kwietnia 1936 roku siostra Faustyna z rozporządzenia Przełożonej Generalnej wyjechała do Walendowa, a następnie do Krakowa, ja zaś poważniej zastanowiłem się nad ideą Miłosierdzia Bożego i zacząłem szukać u Ojców Kościoła potwierdzenia tego, że ono jest największym przymiotem Boga, jak mówiła siostra Faustyna, bo u nowszych teologów nic na ten temat nie znalazłem.

Z wielką radością spotkałem podobne wyrażenia u św. Fulgencjusza i u św. Ildefonsa, a najwięcej u św. Tomasza i u św. Augustyna, który komentując Psalmy obszernie się rozwodził nad Miłosierdziem Bożym, nazywając je najwyższym przymiotem Boga.

Wówczas już nie miałem wątpliwości poważnych co do nadprzyrodzoności objawień siostry Faustyny i zacząłem od czasu do czasu umieszczać artykuły na temat Miłosierdzia Bożego w czasopismach teologicznych, uzasadniając rozumowo i liturgicznie potrzebę święta Bożego Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy.

W czerwcu 1936 roku wydałem w Wilnie pierwszą broszurę „Miłosierdzie Boże” z obrazkiem Najmiłosierniejszego Chrystusa na okładce. Tę pierwszą publikację posłałem przede wszystkim J. E. Biskupom zebranym na konferencji Episkopatu w Częstochowie, ale od żadnego z nich nie otrzymałem odpowiedzi. W roku następnym 1937 wydałem w Poznaniu drugą broszurkę p. t. „Miłosierdzie Boże w liturgii”, której recenzję znalazłem w kilku teologicznych czasopismach na ogół bardzo przychylną. Umieściłem również kilka artykułów w dziennikach wileńskich, ale nigdzie nie ujawniałem, że siostra Faustyna była tą „causa movens”.

W roku 1937 w sierpniu odwiedziłem siostrę Faustynę w Łagiewnikach i znalazłem w jej dzienniczku nowennę o miłosierdziu Bożym, która mi się bardzo podobała. Na pytanie skąd ją ma, odpowiedziała, że podyktował jej tę modlitwę sam Pan Jezus. Już przed tym ponoć Pan Jezus nauczył ją koronki do tegoż Miłosierdzia i innych modlitw, które postanowiłem opublikować. Na podstawie niektórych wyrażeń, zawartych w tych modlitwach, ułożyłem litanię o Miłosierdziu Bożym, którą wraz z koronką i nowenną oddałem p. Cebulskiemu (Kraków, ul. Szewska 22) celem uzyskania Imprimatur w Kurii Krakowskiej i wydrukowania z obrazkiem Miłosierdzia Bożego na okładce.

Kuria Krakowska udzieliła Imprimatur Nr 671, a w październiku ukazała się owa nowenna z koronką i litanią na półkach księgarskich. W roku 1939 sprowadziłem pewną ilość tych obrazków i nowenn do Wilna, a po wybuchu wojny i wkroczeniu wojsk Z.S.R.R. (19.09.39) prosiłem J.E. Arcybiskupa Metropolitę Wileńskiego o pozwolenie na ich kolportaż z informacją o ich pochodzeniu przedstawionego na tych koronkach obrazu, na co uzyskałem ustną zgodę. Wówczas rozpocząłem szerzyć prywatny kult tego obrazu (na co uzyskałem ustną zgodę) oraz ułożone przez siostrę Faustynę i zaaprobowane w Krakowie modlitwy.


Myśli wyszukane bł. ks. Michała Sopoćko
                  kwiatek

Widząc grzech bliźniego, mamy raczej się modlić o jego nawrócenie, a nie oburzać. To właśnie nie pozwala nam uważać się za wyższych od drugich.

(RiK, O pokorze, s. 249)

Ufność w Boże Miłosierdzie przekształca cierpienie w radość trwałą, a z aktu strzelistego „Jezu, ufam Tobie!” spływa do wnętrza duszy cierpiącej pokój błogi, a na zewnątrz promienieje radość.

(Listy, s. 9)

           kwiatek
                kwiatek

„Pokój mój daję wam” woła Zbawiciel nie tylko do Apostołów, ale przede wszystkim do wszystkich na świecie. To głos niebieski do tych, co szukają pokoju i tęsknią za nim. I nigdzie nie znajdą, dopóki się nie zwrócą z ufnością do Najmiłosierniejszego Chrystusa.

(Szkice kazań niedzielnych i świątecznych, WD nr 5/1949,s. 145)

Razem z życiem przemija i radość ziemska, która jest tylko słabym podobieństwem tej, jaka nas czeka w wieczności, gdzie niezmącony pokój i niezakłócona niczym radość będzie naszym udziałem na wieki.

(Listy, s. 10)

           kwiatek
                kwiatek

Koniecznym warunkiem działania Boga w duszy jest skupienie, czyli zainteresowanie się tym działaniem i skierowanie nań swojej uwagi.
Łaska Boża nie może działać tam,
gdzie panuje wylanie się duszy na zewnątrz, niepokój i zakłócenie.

(Serce Jezusa wzorem skupienia, WA 6/1951, s. 186)

Kto wielbi Miłosierdzie Boże, temu nigdy nie zabraknie ufności, z którą w parze idzie wewnętrzny spokój i równowaga ducha, mimo nieraz największych piętrzących się trudności.

(Ufność a Miłosierdzie Boże, WA 7/1952, s. 316)

            kwiatek
                kwiatek

Bóg pozostawił nas wolnymi, byśmy przy Jego łasce samorzutnie czynili wybór. Dlatego dzierżymy w swym ręku wagę życia i śmierci, zła i dobra. Celem naszym ma być zjednoczenie z Bogiem, które możemy osiągnąć tylko aktami wolnymi.

(RiK, O pokusach, s. 291)

Jeżeli chcesz uczynić dobry akt skruchy, zamiast schodzić do piekła,
by zobaczyć swe miejsce, rzuć się do Miłosierdzia Bożego, a trafisz w najczulszą strunę dobroci Bożej i Serca Jego.

(Rekolekcje, S. 21)

            kwiatek
                kwiatek

Jak Piotr poczuł żal za grzech pod wpływem wzroku Jezusa, tak my odczujemy skruchę przy rozważaniu Jego męki. Ten wzrok Ukrzyżowanego przenika aż do głębi duszę i kruszy ją żalem, bo daje zrozumienie, że grzech był przyczyną wszystkich cierpień Najmiłosierniejszego Zbawiciela.

(RiK, O stałej skrusze za grzechy, s. 287)

Nic nie uspakaja tak duszy skruszonej,
jak to, że ona może ofiarować Panu swoje cierpienia.

(RiK, O pokoju Chrystusa, s. 298))

           kwiatek
              kwiatek

Każdy grzech powszedni wytwarza jakby mgłę zaciągającą się pomiędzy rozumem naszym a Słońcem Prawdy. W miarę naszych przewinień ta mgła staje się coraz gęstszą, a w końcu zupełnie przysłania promie nie tryskające z Boskiego Słońca i jesteśmy pogrążeni w duchowych mrokach: nie rozwidniamy już należycie życiowych szlaków i żyjemy w złudzeniach pod względem stanu swej duszy.

(Konferencje: Sprzeciw Woli Bożej, s. 137)

Grzechy moje skazały na śmierć Zbawiciela. Słuszną tedy i sprawiedliwą będzie rzeczą, bym teraz siebie skazał na śmierć, czyli bezgranicznie ofiarował się Zbawicielowi, bym nie miał swego pragnienia, ale pragnął tylko tego, czego Jego najmiłosierniejsze Serce pragnie.

(MB, t. I s. 113)

           kwiatek
              kwiatek

Pragnę się z Tobą, Panie, złączyć, kiedy mnie spotka upokorzenie niezasłużone. Gdy kolce zbyt boleśnie ranić będą głowę moją, złożę ją w ręce Twoje, Zbawicielu, pamiętając, że na kim ciąży grzech, ten znosić winien wszelką wzgardę, wszelkie poniżenie i zapomnienie. Będę dziękował Bogu, że pozwała mi odpokutować za grzechy w tym życiu.

(MB, t. I s. 106)

Krzyż jest obrazem Pana Jezusa, z którego On zburzył potęgę grzechu i piekła, a rozpoczął panowanie w Królestwie miłosierdzia Bożego.

(MB, t. I s. 211)

         kwiatek
              kwiatek

Grzech jest niewdzięcznością względem najbardziej kochającego i najbardziej miłości godnego Ojca i dobroczyńcy, niewdzięcznością tym dotkliwszą, że jesteśmy uprzywilejowanymi Jego przyjaciółmi.

(Listy, s. 61)

Krzyż jest ołtarzem krwawej ofiary Pana Jezusa, który na nim ofiarował siebie Ojcu Niebieskiemu jako całopalną ofiarę za grzechy całego świata.

(MB, t. I s. 211)

         kwiatek
              kwiatek

Szukałeś mnie, gdy się zaplątałem w ciernie grzechu i dotkliwie siebie zraniłem - znalazłszy zaś wziąłeś mnie na ramiona i teraz tak troskliwie leczysz rany grzechowe w mej duszy. „Jezu, ufam Tobie!”.

(Listy, s. 7)

Sumienie można porównać do oka: póki nie zaprószone i czyste, patrzy ono jasno, wesoło; lecz skoro w nie co wpadnie, doznaje bólu i łzami się mroczy. Podobnie dzieje się z sumieniem, bo skoro człowiek dopuszcza się grzechu, uzbraja się ono w miecz zemsty, jako sędzia surowy i dzień, i noc ściga winowajcę.

(Listy, s. 53)

         kwiatek
              kwiatek

Kto ciągnie drzewo zanurzone w wodzie, temu ono wydaje się lekkie, dopiero zaciąża na brzegu, po wyciągnięciu, całym swoim brzemieniem. Tak i my, dopóki płyniemy po rzece życia do oceanu wieczności, wiele grzechów nie spostrzegamy albo uważamy je za nic nieznaczące, atoli u brzegu wieczności odczujemy prawdziwy ich ciężar.

(Sprawiedliwość Boża, s. 14)

Jak natura obumarła w ciemności budzi się do życia, gdy ją nagle promień słońca oświeci i ogrzeje, tak człowiek - tak świat cały pod wpływem łaski Chrystusa, wyprowadzony na światło wolności i oswobodzony spod jarzma grzechu - szeroko oddycha wolnym powietrzem i cieszy się nowym pełnym nadprzyrodzonym życiem: tym szczęśliwszy, że był zagubiony, a oto teraz zbawiony - był umarły, a oto teraz zmartwychwstał.

(Ciemności świata a światło Chrystusowe, WD 5/1949, s. 117)

         kwiatek
              kwiatek

Miłosierdzie Boże jest nieskończone.
Nie wyczerpie go ani ilość, ani ciężkość grzechów ludzkich. (...)
Nie ogranicza go ani przewrotność, ani podłość, ani słabość człowieka. (...)
Jest ono niby ocean, którego granic dojrzeć nie można.

(Rozważania o Miłosierdziu Bożym, Miłosierdzie Boże, s. 2)

Kto ma ufność w Miłosierdzie Boże, ten nie zginie,
choć by wpadł w największe grzechy.

(Skutki ufności, WA 7/1952, s. 135)

         kwiatek
              kwiatek

Każda okruszyna chleba i kropla wody, jaką bierzemy do ust, a tym bardziej łaska wywołująca łzę żalu i odpuszczenie grzechów, wołają do nas, byśmy oddawali Bogu dług wdzięczności za doznawane miłosierdzie.

(O wdzięczności za Miłosierdzie Boże, s. 1)

Grzech odpuścić może tylko jeden Bóg. Serce to czuje instynktownie i kto inną drogą próbuje wyzwolić się od grzechu, sam siebie łudzi, bo nie rozumie rzeczy Bożych.

(Poznajmy Boga w Jego Miłosierdziu, s. 128)

         kwiatek
              kwiatek

Bóg nigdy nie jest tak blisko, jak gdy kładzie krzyż na nas, ale i nigdy nie przynosimy Mu takiej chwały, jak wówczas, gdy chętnie go dźwigamy.

(RiK, O życiu wspólnym, s. 252)

Jeżeli spojrzenie na krzyż przekonywa nas o miłości Jezusa do bliźnich, to niepodobna bez głębokiego wzruszenia zbliżyć się również do tabernakulum. Tu również mamy oczywisty dowód nieskończonej ku nam miłości Zbawiciela.

(Serce Jezusa wzorem miłości bliźniego, WA 6/1951, s. 662)

         kwiatek
              kwiatek

Nasze krzyże są tylko odłamkiem krzyża Zbawiciela, tylko słabym odbiciem cierpień, które On podjął z nieskończonego miłosierdzia swojego.

(MB, t. I s. 115)

Stawiajmy sobie często przed oczy dzieła Miłosierdzia Bożego, poddajmy się najpokorniej Jego woli, która jest samym Miłosierdziem, ufając, że wszystkie krzyże nasze obrócą się w końcu na dobro.

(MB, t. 1, s. 19)

         kwiatek
              kwiatek

Przebaczać jest potrzebą serca Jezusa i bolałby, gdyby nas miał potępić, jak boleje dziś, gdy wątpimy w Miłosierdzie i nie błagamy o przebaczenie.

(Rekolekcje, s. 22)

Bóg zdaje się powiększać swe miłosierdzie, im więcej przebacza.

(Rekolekcje, s. 22)

        kwiatek
               kwiatek

Trzeba umieć przebaczać, aby zasłużyć na przebaczenie.

(Dziennik, z. 4, s. 28)

     

Spotkanie 5-2015/16: Błogosławiony ks. Michał Sopoćko

Duszpasterstwo Bankowców w Warszawie

www.bankowcywarszawa.pl

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

5 spotkanie:

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko

 

Michał Sopoćko jest polskim błogosławionym kapłanem katolickim, był spowiednikiem św. Faustyny Kowalskiej i założycielem Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Urodził się 1 listopada 1888 w Juszewszczyźnie, w powiecie oszmiańskim na Wileńszczyźnie w ubogiej rodzinie szlacheckiej, pielęgnującej tradycje patriotyczne. Po ukończeniu szkoły miejskiej w Oszmianie wstąpił w 1910 do Seminarium Duchownego w Wilnie. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1914 r.

Pracował kolejno jako wikariusz w Taboryszkach (1914–1918), następnie jako kapelan Wojska Polskiego w Warszawie i Wilnie (1918–1932). Przez pięć lat pełnił obowiązki ojca duchownego w Seminarium Duchownym w Wilnie (1927–1932). Po uzyskaniu doktoratu z teologii moralnej w 1926 został ojcem duchownym w seminarium wileńskim.

Habilitował się w 1934 na Uniwersytecie Warszawskim. Najdłużej pracował jako profesor teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie i w Wyższym Seminarium Duchownym w Białymstoku (1928–1962).

Jako spowiednik św. Faustyny Kowalskiej zainteresował się kultem Miłosierdzia Bożego i stał się nie tylko jego głosicielem, ale również dał podstawy teologiczne tego kultu.

W 1942 musiał opuścić Wilno z powodu represji niemieckich władz okupacyjnych i do roku 1944 ukrywał się w Czarnym Borze (teraz małe miasteczko w pobliżu Wilna) u siostry zakonnej Felicji Wiąłzkowicz. Przed wojną oraz po wojnie działał na rzecz trzeźwości. Sam był abstynentem.

Zmarł 15 lutego 1975 w Białymstoku i pogrzebany został na cmentarzu parafii Wniebowzięcia NMP w Białymstoku. 30 listopada 1988 dokonano ekshumacji zwłok ks. Michała Sopoćki. Jego szczątki spoczywają obecnie w kościele pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego w Białymstoku.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym zakończył się w dniu 29 września 1993 i akta procesu zostały przekazane do Kongregacji ds. Beatyfikacji i Kanonizacji w Watykanie. 17 grudnia 2007 papież Benedykt XVI uznał cud za jego wstawiennictwem. Uroczysta beatyfikacja miała miejsce w niedzielę 28 września 2008 roku o godzinie 11:00 w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku, której przewodniczył abp Angelo Amato. Homilię wygłosił kard. Stanisław Dziwisz.

***

Czy potrzebne jest współczesnemu światu Boże Miłosierdzie? Gotową odpowiedź na to pytanie daje dzisiejszemu człowiekowi sam Bóg, który jest Źródłem Miłosierdzia. Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopóki nie zwróci się z ufnością do Mego Miłosierdzia (Dz. 300) — powiedział Jezus do św. Faustyny Kowalskiej. Tę prawdę odczytuje i wprowadza w życie coraz szersze grono ludzi, czerpiąc z niej moc i radość, akceptację siebie i pojednanie z własną historią, a także nadzieję na przyszłość.

Siostrę Faustynę nazywał Jezus apostołką lub sekretarką swojego Miłosierdzia. Przez całkowite poddanie się woli Boga przekazała ona światu prawdę o Bożym Miłosierdziu. Jednak w dziele przekazywania Bożego przesłania Jezus nie pozostawił jej samej. Siostra Faustyna otrzymała pomoc w osobie spowiednika — ks. Michała Sopoćki. Nadszedł dzień spowiedzi i ku mojej radości ujrzałam tego kapłana, którego już znałam wpierw, nim przyjechałam do Wilna. — zapisała w Dzienniczku — Znałam go w widzeniu. Wtem usłyszałam w duszy te słowa: Oto wierny sługa mój, on ci dopomoże spełnić wolę moją tu na ziemi (Dz. 263).

To, co dokonywało się w ziemskim życiu św. Faustyny, to, co przeżywała, świat mistycznych doznań, który stał się jej udziałem, pozostałby tajemnicą, gdy by nie mądra pomoc ks. M. Sopoćki. Na jego polecenie s. Faustyna pisała Dzienniczek. On także pomógł jej współpracować z łaską Bożą, współrealizując z nią żądania Jezusa. Znalazł malarza, E. Kazimirowskiego, który podjął się namalowania obrazu Jezusa Miłosiernego, z podpisem Jezu, ufam Tobie!. Zatroszczył się także o drukowanie obrazków z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego i z tekstem Koronki do Bożego Miłosierdzia. Dołożył wszelkich starań, by spełnić żądanie Jezusa dotyczące ustanowienia Święta Bożego Miłosierdzia. W tym celu pisał artykuły do gazet, memoriały, a także opracowania książkowe, w których dowodził potrzeby takiego święta oraz istoty kultu Bożego Miłosierdzia. Choć za swego życia nie doczekał się ustanowienia Święta Bożego Miłosierdzia, nigdy nie przestał ufać.

Stał się także realizatorem ostatniego żądania Pana Jezusa, skierowanego do s. Faustyny, dotyczącego założenia nowego zgromadzenia zakonnego. Kapłan ten jest kierowany przez Ducha Bożego, przeniknął tajemnicę duszy mojej i najskrytsze tajemnice, które były pomiędzy mną i Bogiem — pisze s. Faustyna — o których mu jeszcze nigdy nie mówiłam, a to dlatego nie mówiłam, że ich sama dobrze nie rozumiałam, nie nakazał mi Pan wyraźnie, abym o tym powiedziała. Tajemnica ta jest taka, że Bóg żąda, aby było zgromadzenie takie, aby głosiło miłosierdzie Boga światu i wypraszało je dla świata. Kiedy mnie zapytał ten kapłan, czy nie miałam takich natchnień odpowiedziałam, że wyraźnych nakazów to nie miałam, jednak w jednej chwili przeniknęło jakieś światło do duszy mojej i przyszło mi zrozumienie, że Pan mówi przez niego (Dz. 437). Siostra Faustyna miała też wewnętrzne poznanie, że po jej śmierci ks. M. Sopoćko ma się zająć tworzeniem nowej rodziny zakonnej. Powiedziała to swojemu spowiednikowi, gdy ten odwiedził ją w Krakowie. Było to dwa tygodnie przed jej śmiercią. Spotkanie to ks. Sopoćko opisał w swoim Dzienniku.

Przez całe życie nie przestawał też pisać o Bożym Miłosierdziu i o nim nauczać. Kontynuował to, co zostawiła mu w „duchowym testamencie” św. Faustyna. Jezus powiedział o ks. M. Sopoćce, że jest to kapłan według Jego Serca (por. Dz. 1256).

Wspomnienia ks. Michała Sopoćko o Siostrze Faustynie

„Są prawdy wiary świętej, które się niby zna i często się o nich wspomina, ale się ich dobrze nie rozumie, ani też nimi nie żyje. Tak było ze mną, co do prawdy Miłosierdzia Bożego. Tyle razy myślałem o tej prawdzie w medytacjach, szczególnie na rekolekcjach, tyle razy mówiłem o niej w kazaniach i powtarzałem w modlitwach liturgicznych, ale nie wnikałem w jej treść i w jej znaczenie dla życia duchowego; szczególnie nie rozumiałem, a na razie nie mogłem się zgodzić, że Miłosierdzie Boże jest najwyższym przymiotem Stwórcy, Odkupiciela i Uświęciciela.

Dopiero trzeba było prostej, świątobliwej duszy, ściśle zjednoczonej z Bogiem, która - jak wierzę - z natchnienia Bożego powiedziała mi o tym i pobudziła do studiów, badań i rozmyślań na ten temat. Tą duszą była śp. siostra Faustyna (Helena Kowalska) ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, która powoli osiągnęła to, że dzisiaj uważam sprawę kultu Miłosierdzia Bożego, a szczególności ustanowienie Święta Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy za jeden z głównych celów swojego życia. [ … ]

W Ostrej Bramie siostra Faustyna opowiedziała mi o swoich przeżyciach. [...] widziała w duchu konającego Marszałka J. Piłsudskiego i opowiadała o strasznych jego cierpieniach. Pan Jezus miał jej to pokazać i powiedzieć: „Patrz czym kończy się wielkość tego świata”. Widziała następnie sąd nad nim, a gdy zapytałem, czym on się skończył, odpowiedziała: „Zdaje się Miłosierdzie Boże za przyczyną Matki Boskiej zwyciężyło”. [ … ]

Jeszcze w Wilnie siostra Faustyna opowiadała, że ma przynaglenie, by wystąpić ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, celem założenia nowego Zgromadzenia zakonnego. Uważałem to przynaglenie za pokusę i nie radziłem traktować tego poważnie. Potem w listach z Krakowa wciąż pisała o tym przynagleniu i wreszcie uzyskała pozwolenie swego nowego Spowiednika i Przełożonej Generalnej na wystąpienie pod warunkiem, że ja na to się zgodzę. Obawiałem się brać tego na swą odpowiedzialność i odpisałem, że zgodziłbym się tylko wówczas, jeżeli spowiednik krakowski i Przełożona Generalna nie tylko pozwolą, ale każą wystąpić. Takiego rozkazu siostra Faustyna nie uzyskała i dlatego uspokoiła się i pozostała w swoim Zgromadzeniu do śmierci.

Odwiedzałem ją w ciągu tygodnia i między innymi rozmawiałem na temat tego Zgromadzenia, które ona chciała założyć, a teraz umiera, zaznaczając, że to chyba było złudzeniem, jak również może złudzeniem były i wszystkie inne rzeczy, o których ona mówiła. Siostra Faustyna obiecała na ten temat rozmawiać z Panem Jezusem na modlitwie. Dnia następnego odprawiłem mszę św. na intencję siostry Faustyny, w czasie której przyszła mi myśl, że tak, jak ona nie potrafiła namalować tego obrazu, a tylko wskazała, nie potrafiłaby założyć nowego zgromadzenia, a tylko dała ramowe wskazówki.

Następnie gdy przybyłem do szpitala i zapytałem, czy ma coś do powiedzenia w tej sprawie, odpowiedziała, że nie potrzebuje mówić, bo już mnie Pan Jezus w czasie mszy św. oświecił. Następnie dodała, że mam głównie starać się o święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy - że nowym Zgromadzeniem mam się zbyt nie zajmować, że po pewnych znakach poznam, kto i co ma w tej sprawie czynić - że w kazaniu, które tego dnia wygłosiłem przez radio, nie było zupełnie czystej intencji (rzeczywiście tak było) - że mam głównie o nią w całej tej sprawie się starać - że widzi, jak w małej drewnianej kapliczce w nocy przyjmuję śluby od pierwszych sześciu kandydatek do tego Zgromadzenia, - że prędko ona umrze, - że już wszystko co miała do powiedzenia i napisania załatwiła. Jeszcze przed tym opisała mi wygląd kościółka i domu pierwszego Zgromadzenia, oraz ubolewała nad losem Polski, która bardzo kochała i za którą często się modliła.

Idąc za radą św. Jana od Krzyża, zawsze prawie opowiadania siostry Faustyny traktowałem obojętnie i nie pytałem o szczegóły. W tym wypadku również nie zapytałem, jaki to los ma spotkać Polskę, że ona tak ubolewa? Sama zaś mi tego nie powiedziała, tylko westchnąwszy zakryła twarz od zgrozy obrazu, który prawdopodobnie wówczas widziała.

Wszystko prawie co przepowiedziała w sprawie tego Zgromadzenia najdokładniej się spełniło. Wtedy, gdy w Wilnie 10 listopada w roku 1944 przyjmowałem w nocy śluby prywatne pierwszych sześciu kandydatek w drewnianej kaplicy Sióstr Karmelitanek, albo gdy trzy lata później przybyłem do pierwszego domu tego Zgromadzenia w Myśliborzu, byłem zdumiony uderzającym podobieństwem tego co mówiła ś. p. Siostra Faustyna.

Przepowiedziała również dość szczegółowo trudności i nawet prześladowania, jakie mnie spotkają w związku z szerzeniem kultu Miłosierdzia Bożego i staraniem się o ustanowienie Święta tej nazwy w niedzielę Przewodnią (łatwiej było znieść to wszystko w przeświadczeniu, że taka była w całej tej sprawie wola Boża od początku).

Przepowiedziała mi śmierć swoją 26 września, że za dziesięć dni umrze, a 5 października umarła.
Z braku czasu na pogrzeb przyjechać nie mogłem”

.

     

Myśli wyszukane bł. ks. Michała Sopoćko
          kwiatek

Kto pamięta zawsze, że Bóg jest wszędzie obecny, zawiera przymierze
z Miłosiernym Stwórcą, który ze swej strony pamięta o człowieku,
obdarzając koniecznymi łaskami.

(O wdzięczności za Miłosierdzie Boże, s. 19)

Bóg pragnie udzielać nam z darów swoich bardzo hojnie, ale uzależnił swe łaski od naszej woli, której nie chce krępować i od naszej modlitwy, która jest kluczem do Jego miłosierdzia. Można je przyrównać do fontanny, tryskającej dla wszystkich zdrojami żywota, ale aby z tej fontanny korzystać, trzeba do niej przybliżyć wiadro kornej i ufnej modlitwy.

(MB, t. III S. 149)

            kwiatek
            kwiatek

Dlaczego, Panie, ja nie miłuję cierpienia? Dlatego, że Ciebie nie miłuję należycie. Gdybym Ciebie bardziej kochał, na pewno znosiłbym cierpienia moje z żywszą wiarą, głębszą pokorą, z silniejszą ufnością i miłością.

(MB, t. I s. 38)

Na początku tego nowego roku jesteśmy jak podróżni w obcym kraju,
na nieznanych drogach rozstajnych. Oglądamy się za przewodnikiem,
a tych znajdujemy bardzo wielu. Każdy z nich narzuca się, przechwala się z posiadanego doświadczenia, obiecuje zaprowadzić najprędzej do pożądanego celu... Kto jest tym, komu możemy bez zastrzeżeń najmniejszych zaufać? Jest Nim Jezus Chrystus!
To Przewodnik bezpieczny, który jest „Drogą, Prawdą i Życiem”

(Jezu, ufam Tobie!, WA 7/1952, s. 130)

            kwiatek
             kwiatek

Jeżeli przestaniesz mówić do Boga, modlić się, nie spotkasz Jezusa
i nie usłyszysz Go mówiącego do ciebie.

(Dziennik, z. 4, s. 26)

Nie można ograniczać obcowania z Bogiem tylko do czasu przeznaczonego na modlitwę. Należy starać się rozciągnąć je na cały dzień. Kto bowiem miłuje, ten dąży do stałego miłosnego obcowania z osobą umiłowaną.

(Dziennik, z. 3, s. 26)

           kwiatek
             kwiatek

Jaka modlitwa, takie życie. Jeżeli się źle modlisz, nędzne będzie twoje życie.

(Rekolekcje, s. 10)

Więcej można zdobyć mądrości w godzinę rozmowy z Bogiem niż w długich i żmudnych osobistych dociekaniach.

(RiK, Modlitwa jest potrzebą i potęgą człowieka, s. 149)

           kwiatek
             kwiatek

Duch Święty sprawia, że dobrze się modlimy. On przenika głębię serc naszych, wie najlepiej czego nam potrzeb do zbawienia. On podsuwa nam to, o co mamy się modlić i co prowadzi nas do doskonałości.

(MB, t. I s. 150)

Modlitwa to nie klepanie pacierza, ale wzrok zawsze utkwiony w Bogu.

(Notatnik osobisty, s. 1)

          kwiatek
             kwiatek

Celem kultu Miłosierdzia Bożego jest obudzenie ufności ku Bogu przez Pośrednika Jezusa Chrystusa, jak na to wskazuje podpis pod obrazem „Jezu, ufam Tobie!”. Dziś ludzie przesadnie zaufali sobie, swojemu rozumowi, swojej sile i wynalazkom, dlatego znaleźli się nad brzegiem przepaści i drżą przed niepewną przyszłością.

(MB, t. IV, s. 74)

Krzyż to niekoniecznie jakieś niezwykle cierpienia, chociaż nie są i takie wykluczone, ale są to zwyczajne i codzienne niewygody, których znoszenie nie jest łatwe. Czasami łatwiej przyjąć wielkie cierpienie i ofiary niż drobne zwykle przykrości, które się powtarzają codziennie i trwają przez dłuższy czas.

(Dziennik, Z. 3, s. 19n)

         kwiatek
             kwiatek

Któż by temu wierzył, że i Pan Bóg ma swe dni świąteczne, dni szczególniejszej radości, w których zdaje się być szczęśliwszy niż zwykle (...) Szczytem Jego radości jest nawrócenie grzesznika.

(Poznajmy Boga w Jego Miłosierdziu, ss. 147-148)

Kto jest spętany więzami łakomstwa, cielesności czy pychy, ten z niezwykłą trudnością zdoła utrzymać się w wierze w chwili próby.

(MB, t. 1, s. 193)

         kwiatek
             kwiatek

Grzech powszedni nie zmniejsza miłości, odbiera jednak żarliwość swobodę działania i promieniowania. Czyni przyjaźń z Bogiem mniej ścisłą i mniej czynną.

(Dziennik, z. 4, s. 11)

Każda najmniejsza wina jest zawsze ustępstwem na korzyść jakiejś namiętności, zatem dodaje jej większej siły i wyzwała ją spod panowania woli. Co odejmujemy od ducha, to oddajemy ciału - co odejmujemy miłości Bożej, to oddajemy miłości stworzonej.

(Konferencje: Sprzeciw Woli Bożej, s. 137)

          kwiatek
             kwiatek

(...) żadne dobro grzechu nie usprawiedliwi i na grzech nigdy Bóg nie zezwala, aby zeń wyniknęło dobro; lecz tylko, gdy już jest grzech, Bóg wyprowadza z niego dobro.

(O wdzięczności za Miłosierdzie Boże, s. 54)

Gdy dobrowolnie chowamy w sercu małe urazy lub zachowujemy zwyczaj wydawania sądów lekkomyślnych, obmawiania, gdy się żywi przywiązanie naturalne działające na zmysły lub przywiązanie do własnego zdania i własnej woli. Są to pęta, które przywiązują nas do ziemi i przeszkadzają wznieść się do miłości Bożej.

(Listy, s. 59)

          kwiatek
             kwiatek

Znakomita to rzecz przedstawiać Panu na modlitwie wszystkie swe nędze, albowiem przez to wyznajemy Miłosierdzie Boga i oddajemy Mu hołd należny, przez co skłaniamy Go, by się nad nami zlitował.

(RiK, O pokorze, s. 245)

Dusza moja jest czymś tajemniczym, jak ziarnko nasienia w czasie snu zimowego. Jest ona skarbem zakopanym, perłą nieznaną. Jak w dziecku rozwija się cudny świat wewnętrzny, tak i w duszy po wyjściu z ciała odsłoni się głęboki świat żywota wiekuistego. Kiedyż przyjdę, Jezu Najmiłosierniejszy, kiedy stanę przed Tobą?

(MB, t. I s. 286)

          kwiatek
             kwiatek

Wobec świętości wszyscy jesteśmy początkującymi uczniami, którzy posiadają bardzo niewielką znajomość sztuki; potrzebujemy zawsze przewodnika, jakim jest Duch Święty.

(Dziennik, z. 3, S. 36)

Duch Święty, Duch Jezusa Chrystusa wspiera nieudolność naszą i modli się w nas wzdychaniem niewymownym. Jeżeli modlitwa od Niego pochodzi, z serca, przebija niebiosa i wszystko otrzymuje.

(Rekolekcje, s. 10)

         kwiatek
             kwiatek

Jak oczy unikają kolorów jaskrawych, tak ludzie stronią od umysłów
twardych i cierpkich, a lgną do łagodnych i słodkich.
Bez wiary nie można podobać się Bogu, a bez cichości ludziom.
Do łagodnego baranka i dziecko się zbliża, a od jeża i pies ucieka.

(RiK, O cichości, s. 328)

Przez Eucharystię ludzie lepiej poznają mądrość, potęgę, dobroć i miłosierdzie Boga, który nie tylko daje nam swoje łaski, ale siebie samego, by zawsze pozostać z nami.

(MB, t. 1, s. 199)

         kwiatek
             kwiatek

Zaraz po Komunii św. nie mówmy nic, a w skupieniu słuchajmy, co Jezus Chrystus mówić będzie do nas w chwili tak drogiej i idźmy za pociągiem łaski. Następnie wzbudzajmy akty uwielbienia, podziwu i miłości. (Listy, s. 28)

     

Spotkanie 6-2015/16: Bł. ks. Michał Sopoćko o pokucie i spowiedzi

Duszpasterstwo Bankowców w Warszawie

www.bankowcywarszawa.pl

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

6 spotkanie:

Bł. ks. Michał Sopoćko o pokucie i spowiedzi

Pokuta

Pismo Święte Starego jak i Nowego Testamentu żąda bezwzględnie pokuty od wszystkich grzeszników jako koniecznego warunku zmiłowania Bożego. Miłosierdzie Boże nie jest bowiem bezkarnością i żąda szczerego nawrócenia. A nawrócić się można tylko przez pokutę. (MB, t. 3, s. 201)

Celem przyjścia Pana Jezusa na świat było między innymi przywrócenie mu pokoju przez pokutę, która jest jedyną drogą do Miłosierdzia Bożego. Dlatego zaraz po zejściu z Góry Kuszenia rozpoczyna swe przemówienie od słów: Czyńcie pokutę, albo wiem przybliżyło się Królestwo Niebieskie (Mt 4, 17). Następnie przeprowadza tę samą myśl w licznych przypowieściach, z których szczególnie uderzające są przypowieści o synu marnotrawnym i zbłąkanej owcy (Łk 15). Tu ujawnia się szczyt Miłosierdzia Bożego, gdy Ojciec wybiega naprzeciw marnotrawnego syna, rzuca się mu na szyję, obdarza go łaską i urządza ucztę. Ze strony syna trzeba było tylko skruchy, by otrzymać takie miłosierdzie. Podobnie widzimy ten szczyt miłosierdzia w radości pasterza z owcy odnalezionej, którą przynosi na ramionach swoich do owczarni. Zbawiciel zaś nas zapewnia: Taka będzie w niebiesiech radość z jednego grzesznika, czyniącego pokutę (Łk 15, 7). (MB, t. 3, s. 57)

O spowiedzi (rozważanie)

"Nie zazna szczęścia, kto swe przewiny ukrywa, kto je wyznaje, porzuca, dostąpi miłosierdzia"(Prz 28,13)

Grzechy odpuszczać może tylko Bóg. Instynktownie czuje to każdy, i kto pragnie inną drogą wyzwolić się od winy, sam się łudzi i nie rozumie rzeczy Bożych. Świadomość winy głośno stwierdza, że nie ma na świecie takiej potęgi, która by zdolna była przebaczyć grzech. Nie potrafi tego żadna nauka i sztuka, ani wszystkie skarby na świecie. Tylko Chrystus przebaczał winy Jawnogrzesznicy, Piotrowi i Łotrowi na krzyżu, i przekazał tę władzę Apostołom, a przez nich biskupom i kapłanom: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane"(J 20,22-23).

Nowoczesne społeczeństwo Wschodu i Zachodu aż nadto dowodzi swym głębokim upadkiem moralnym, że nie można bezkarnie łamać odwiecznego prawa Bożego i dźwigni umoralnienia, jaka jest spowiedź sakramentalna. Zarówno jednostki, jak i całe narody szybko wracają do spoganienia (...) Spowiedź bowiem przywraca grzesznikowi duszę utraconą dla Boga, a przez to samo wraca duszę Bogu, wraca jej wesele i sprowadza błogosławieństwo. Spowiedź zapewnia jednostkom szczęśliwą przyszłość na łonie Boga oraz Ojczyznę niebieską, a przez to sprowadza pokój między społeczeństwami i narodami.

Z powyższego wynika, że ustanowienie sakramentu pokuty było ujawnieniem największego Miłosierdzia Bożego, zarówno pod względem doczesnym, jak i wiecznym. Jest to życiodajne źródło wody żywej wytryskujące ku życiu wiecznemu, jest to krynica obmywająca ustawicznie nasze skalanie i sprowadzająca nowe życie w duszy grzesznika. (...)

Przez spowiedź grzesznik staje się zwycięzcą namiętności, pokonuje szatana, który go skusił, bierze pomstę nad światem, który go doprowadził do upodlenia, - natomiast korzy się i przeprasza Ojca miłosierdzia, jak syn marnotrawny i otrzymuje od Niego przebaczenie. Ten, który przez grzech stał się niewolnikiem piekła, przez spowiedź wydobywa się z przepaści jego i powraca znowu do życia łaski, staje się znowu przybranym dzieckiem Boga. … Dlatego ze wszystkich ludzi Chrystus Pan wyróżnił największych nawróconych grzeszników, Magdalenę i Piotra, ukazując się pierwszym po Zmartwychwstaniu. (...) Dlatego najdroższymi dla spowiedników są tacy penitenci, którzy szczerze spowiadają się z najcięższych grzechów i odmieniają całe swoje życie. Między takim penitentem, a spowiednikiem wytwarza się pewne duchowe najserdeczniejsze pokrewieństwo.

Aby spowiedź rzeczywiście przyniosła wymienione dobrodziejstwa, należy się do niej należycie przygotować i odprawić z zachowaniem wszystkich warunków, ustanowionych przez samego Zbawiciela. Żaden z siedmiu sakramentów nie wymaga takiego przygotowania i współudziału z łaską, jak sakrament pokuty. Bez zachowania któregokolwiek z pięciu warunków spowiedzi nawet częste przystępowanie do niej pozostanie bez oczekiwanego rezultatu.

Łaska, jaką sprowadza na nas sakrament pokuty, zależy i od Boga i od nas. Bóg zawsze daje łaskę według zamiarów swoich, ale z naszej strony winno być odpowiednie usposobienie. Przede wszystkim trzeba pragnąć, czyli otwierać i rozszerzać swą duszę na łaskę Bożą, jak powiedział Zbawiciel: "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni" (Mt 5,6). Pragnąć znaczy chcieć i modlić się o łaskę dobrej spowiedzi (por. Łk 1, 53). Następnie trzeba mieć wspaniałomyślne usposobienie, by niczego Bogu nie odmawiać i pozwolić Mu działać w duszy całą pełnią Jego potęgi. Takie usposobienie czyni duszę podatną na przyjęcie wylewu łaski Ducha Świętego. (...)

Przy częstych spowiedziach należy kłaść nacisk na skruchę i postanowienie poprawy, które jest naturalnym wynikiem żalu. Należy usilnie prosić o łaskę żalu. (...) Najmniejszy grzech jest obrazą Boga, sprzeciwieniem się Jego woli, niewdzięcznością względem najbardziej miłości godnego Ojca i Dobroczyńcy, niewdzięcznością tym dotkliwszą, iż jestem uprzywilejowanym Jego przyjacielem. (...)

(Sł. B. ks. M. Sopoćko, Rozważania o Miłosierdziu Bożym i konferencje. O spowiedzi, AAB, T. LVII, mps, s. 272-276)

Wspomnienia ks. Michała Sopoćko o Siostrze Faustynie

W połowie kwietnia 1936 roku siostra Faustyna z rozporządzenia Przełożonej Generalnej wyjechała do Walendowa, a następnie do Krakowa, ja zaś poważniej zastanowiłem się nad ideą Miłosierdzia Bożego i zacząłem szukać u Ojców Kościoła potwierdzenia tego, że ono jest największym przymiotem Boga, jak mówiła siostra Faustyna, bo u nowszych teologów nic na ten temat nie znalazłem.

Z wielką radością spotkałem podobne wyrażenia u św. Fulgencjusza i u św. Ildefonsa, a najwięcej u św. Tomasza i u św. Augustyna, który komentując Psalmy obszernie się rozwodził nad Miłosierdziem Bożym, nazywając je najwyższym przymiotem Boga.

Wówczas już nie miałem wątpliwości poważnych co do nadprzyrodzoności objawień siostry Faustyny i zacząłem od czasu do czasu umieszczać artykuły na temat Miłosierdzia Bożego w czasopismach teologicznych, uzasadniając rozumowo i liturgicznie potrzebę święta Bożego Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy.

W czerwcu 1936 roku wydałem w Wilnie pierwszą broszurę „Miłosierdzie Boże” z obrazkiem Najmiłosierniejszego Chrystusa na okładce. Tę pierwszą publikację posłałem przede wszystkim J. E. Biskupom zebranym na konferencji Episkopatu w Częstochowie, ale od żadnego z nich nie otrzymałem odpowiedzi. W roku następnym 1937 wydałem w Poznaniu drugą broszurkę p. t. „Miłosierdzie Boże w liturgii”, której recenzję znalazłem w kilku teologicznych czasopismach na ogół bardzo przychylną. Umieściłem również kilka artykułów w dziennikach wileńskich, ale nigdzie nie ujawniałem, że siostra Faustyna była tą „causa movens”.

W roku 1937 w sierpniu odwiedziłem siostrę Faustynę w Łagiewnikach i znalazłem w jej dzienniczku nowennę o miłosierdziu Bożym, która mi się bardzo podobała. Na pytanie skąd ją ma, odpowiedziała, że podyktował jej tę modlitwę sam Pan Jezus. Już przed tym ponoć Pan Jezus nauczył ją koronki do tegoż Miłosierdzia i innych modlitw, które postanowiłem opublikować. Na podstawie niektórych wyrażeń, zawartych w tych modlitwach, ułożyłem litanię o Miłosierdziu Bożym, którą wraz z koronką i nowenną oddałem p. Cebulskiemu (Kraków, ul. Szewska 22) celem uzyskania Imprimatur w Kurii Krakowskiej i wydrukowania z obrazkiem Miłosierdzia Bożego na okładce.

Kuria Krakowska udzieliła Imprimatur Nr 671, a w październiku ukazała się owa nowenna z koronką i litanią na półkach księgarskich. W roku 1939 sprowadziłem pewną ilość tych obrazków i nowenn do Wilna, a po wybuchu wojny i wkroczeniu wojsk Z.S.R.R. (19.09.39) prosiłem J.E. Arcybiskupa Metropolitę Wileńskiego o pozwolenie na ich kolportaż z informacją o ich pochodzeniu przedstawionego na tych koronkach obrazu, na co uzyskałem ustną zgodę. Wówczas rozpocząłem szerzyć prywatny kult tego obrazu (na co uzyskałem ustną zgodę) oraz ułożone przez siostrę Faustynę i zaaprobowane w Krakowie modlitwy.


Myśli wyszukane bł. ks. Michała Sopoćko
 

Widząc grzech bliźniego, mamy raczej się modlić o jego nawrócenie, a nie oburzać. To właśnie nie pozwala nam uważać się za wyższych od drugich.

(RiK, O pokorze, s. 249)

Ufność w Boże Miłosierdzie przekształca cierpienie w radość trwałą, a z aktu strzelistego „Jezu, ufam Tobie!” spływa do wnętrza duszy cierpiącej pokój błogi, a na zewnątrz promienieje radość.

(Listy, s. 9)

 
 

„Pokój mój daję wam” woła Zbawiciel nie tylko do Apostołów, ale przede wszystkim do wszystkich na świecie. To głos niebieski do tych, co szukają pokoju i tęsknią za nim. I nigdzie nie znajdą, dopóki się nie zwrócą z ufnością do Najmiłosierniejszego Chrystusa.

(Szkice kazań niedzielnych i świątecznych, WD nr 5/1949,s. 145)

Razem z życiem przemija i radość ziemska, która jest tylko słabym podobieństwem tej, jaka nas czeka w wieczności, gdzie niezmącony pokój i niezakłócona niczym radość będzie naszym udziałem na wieki.

(Listy, s. 10)

 
 

Koniecznym warunkiem działania Boga w duszy jest skupienie, czyli zainteresowanie się tym działaniem i skierowanie nań swojej uwagi.
Łaska Boża nie może działać tam,
gdzie panuje wylanie się duszy na zewnątrz, niepokój i zakłócenie.

(Serce Jezusa wzorem skupienia, WA 6/1951, s. 186)

Kto wielbi Miłosierdzie Boże, temu nigdy nie zabraknie ufności, z którą w parze idzie wewnętrzny spokój i równowaga ducha, mimo nieraz największych piętrzących się trudności.

(Ufność a Miłosierdzie Boże, WA 7/1952, s. 316)

 
 

Bóg pozostawił nas wolnymi, byśmy przy Jego łasce samorzutnie czynili wybór. Dlatego dzierżymy w swym ręku wagę życia i śmierci, zła i dobra. Celem naszym ma być zjednoczenie z Bogiem, które możemy osiągnąć tylko aktami wolnymi.

(RiK, O pokusach, s. 291)

Jeżeli chcesz uczynić dobry akt skruchy, zamiast schodzić do piekła,
by zobaczyć swe miejsce, rzuć się do Miłosierdzia Bożego, a trafisz w najczulszą strunę dobroci Bożej i Serca Jego.

(Rekolekcje, S. 21)

 
 

Jak Piotr poczuł żal za grzech pod wpływem wzroku Jezusa, tak my odczujemy skruchę przy rozważaniu Jego męki. Ten wzrok Ukrzyżowanego przenika aż do głębi duszę i kruszy ją żalem, bo daje zrozumienie, że grzech był przyczyną wszystkich cierpień Najmiłosierniejszego Zbawiciela.

(RiK, O stałej skrusze za grzechy, s. 287)

Nic nie uspakaja tak duszy skruszonej,
jak to, że ona może ofiarować Panu swoje cierpienia.

(RiK, O pokoju Chrystusa, s. 298))

 
 

Każdy grzech powszedni wytwarza jakby mgłę zaciągającą się pomiędzy rozumem naszym a Słońcem Prawdy. W miarę naszych przewinień ta mgła staje się coraz gęstszą, a w końcu zupełnie przysłania promie nie tryskające z Boskiego Słońca i jesteśmy pogrążeni w duchowych mrokach: nie rozwidniamy już należycie życiowych szlaków i żyjemy w złudzeniach pod względem stanu swej duszy.

(Konferencje: Sprzeciw Woli Bożej, s. 137)

Grzechy moje skazały na śmierć Zbawiciela. Słuszną tedy i sprawiedliwą będzie rzeczą, bym teraz siebie skazał na śmierć, czyli bezgranicznie ofiarował się Zbawicielowi, bym nie miał swego pragnienia, ale pragnął tylko tego, czego Jego najmiłosierniejsze Serce pragnie.

(MB, t. I s. 113)

 
 

Pragnę się z Tobą, Panie, złączyć, kiedy mnie spotka upokorzenie niezasłużone. Gdy kolce zbyt boleśnie ranić będą głowę moją, złożę ją w ręce Twoje, Zbawicielu, pamiętając, że na kim ciąży grzech, ten znosić winien wszelką wzgardę, wszelkie poniżenie i zapomnienie. Będę dziękował Bogu, że pozwała mi odpokutować za grzechy w tym życiu.

(MB, t. I s. 106)

Krzyż jest obrazem Pana Jezusa, z którego On zburzył potęgę grzechu i piekła, a rozpoczął panowanie w Królestwie miłosierdzia Bożego.

(MB, t. I s. 211)

 
 

Grzech jest niewdzięcznością względem najbardziej kochającego i najbardziej miłości godnego Ojca i dobroczyńcy, niewdzięcznością tym dotkliwszą, że jesteśmy uprzywilejowanymi Jego przyjaciółmi.

(Listy, s. 61)

Krzyż jest ołtarzem krwawej ofiary Pana Jezusa, który na nim ofiarował siebie Ojcu Niebieskiemu jako całopalną ofiarę za grzechy całego świata.

(MB, t. I s. 211)

 
 

Szukałeś mnie, gdy się zaplątałem w ciernie grzechu i dotkliwie siebie zraniłem - znalazłszy zaś wziąłeś mnie na ramiona i teraz tak troskliwie leczysz rany grzechowe w mej duszy. „Jezu, ufam Tobie!”.

(Listy, s. 7)

Sumienie można porównać do oka: póki nie zaprószone i czyste, patrzy ono jasno, wesoło; lecz skoro w nie co wpadnie, doznaje bólu i łzami się mroczy. Podobnie dzieje się z sumieniem, bo skoro człowiek dopuszcza się grzechu, uzbraja się ono w miecz zemsty, jako sędzia surowy i dzień, i noc ściga winowajcę.

(Listy, s. 53)

 
 

Kto ciągnie drzewo zanurzone w wodzie, temu ono wydaje się lekkie, dopiero zaciąża na brzegu, po wyciągnięciu, całym swoim brzemieniem. Tak i my, dopóki płyniemy po rzece życia do oceanu wieczności, wiele grzechów nie spostrzegamy albo uważamy je za nic nieznaczące, atoli u brzegu wieczności odczujemy prawdziwy ich ciężar.

(Sprawiedliwość Boża, s. 14)

Jak natura obumarła w ciemności budzi się do życia, gdy ją nagle promień słońca oświeci i ogrzeje, tak człowiek - tak świat cały pod wpływem łaski Chrystusa, wyprowadzony na światło wolności i oswobodzony spod jarzma grzechu - szeroko oddycha wolnym powietrzem i cieszy się nowym pełnym nadprzyrodzonym życiem: tym szczęśliwszy, że był zagubiony, a oto teraz zbawiony - był umarły, a oto teraz zmartwychwstał.

(Ciemności świata a światło Chrystusowe, WD 5/1949, s. 117)

 
 

Miłosierdzie Boże jest nieskończone.
Nie wyczerpie go ani ilość, ani ciężkość grzechów ludzkich. (...)
Nie ogranicza go ani przewrotność, ani podłość, ani słabość człowieka. (...)
Jest ono niby ocean, którego granic dojrzeć nie można.

(Rozważania o Miłosierdziu Bożym, Miłosierdzie Boże, s. 2)

Kto ma ufność w Miłosierdzie Boże, ten nie zginie,
choć by wpadł w największe grzechy.

(Skutki ufności, WA 7/1952, s. 135)

 
 

Każda okruszyna chleba i kropla wody, jaką bierzemy do ust, a tym bardziej łaska wywołująca łzę żalu i odpuszczenie grzechów, wołają do nas, byśmy oddawali Bogu dług wdzięczności za doznawane miłosierdzie.

(O wdzięczności za Miłosierdzie Boże, s. 1)

Grzech odpuścić może tylko jeden Bóg. Serce to czuje instynktownie i kto inną drogą próbuje wyzwolić się od grzechu, sam siebie łudzi, bo nie rozumie rzeczy Bożych.

(Poznajmy Boga w Jego Miłosierdziu, s. 128)

 
 

Bóg nigdy nie jest tak blisko, jak gdy kładzie krzyż na nas, ale i nigdy nie przynosimy Mu takiej chwały, jak wówczas, gdy chętnie go dźwigamy.

(RiK, O życiu wspólnym, s. 252)

Jeżeli spojrzenie na krzyż przekonywa nas o miłości Jezusa do bliźnich, to niepodobna bez głębokiego wzruszenia zbliżyć się również do tabernakulum. Tu również mamy oczywisty dowód nieskończonej ku nam miłości Zbawiciela.

(Serce Jezusa wzorem miłości bliźniego, WA 6/1951, s. 662)

 
 

Nasze krzyże są tylko odłamkiem krzyża Zbawiciela, tylko słabym odbiciem cierpień, które On podjął z nieskończonego miłosierdzia swojego.

(MB, t. I s. 115)

Stawiajmy sobie często przed oczy dzieła Miłosierdzia Bożego, poddajmy się najpokorniej Jego woli, która jest samym Miłosierdziem, ufając, że wszystkie krzyże nasze obrócą się w końcu na dobro.

(MB, t. 1, s. 19)

 
 

Przebaczać jest potrzebą serca Jezusa i bolałby, gdyby nas miał potępić, jak boleje dziś, gdy wątpimy w Miłosierdzie i nie błagamy o przebaczenie.

(Rekolekcje, s. 22)

Bóg zdaje się powiększać swe miłosierdzie, im więcej przebacza.

(Rekolekcje, s. 22)

 
 

Trzeba umieć przebaczać, aby zasłużyć na przebaczenie.

(Dziennik, z. 4, s. 28)

     

Spotkanie 4-2015/16: Spotkanie opłatkowe

 

 

Spotkanie opłatkowe