Spotkanie 3: Bł. Honorat Koźmiński - konferencja o.G. Bartoszewskiego

Duszpasterstwo Bankowców w Warszawie

www.bankowcywarszawa.pl

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

3 spotkanie:

Bł. Honorat Koźmiński
– konferencja o. Gabriela Bartoszewskiego

 

Kult Matki Bożej Częstochowskiej w życiu i działalności apostolskiej Bł. Honorata Koźmińskiego, kapucyna

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej od wieków przyciągał, jednoczył, i nadal jednoczy Polaków. Jasna Góra jest świętością Narodu Polskiego. W ciągu dziejów utrwaliło się przekonanie, że każdy wierzący Polak poczuwa się do moralnego obowiązku, by w życiu chociaż jeden raz udać się na Jasną Górę, by oddać cześć swej Pani i Królowej oraz polecić się Jej opiece. Przekonanie to potwierdził papież Jan Paweł II w przemówieniu na Jasnej Górze podczas pierwszej pielgrzymki apostolskiej:

Obok Ojców Paulinów, gorliwych stróżów cudownego Obrazu Matki Bożej, w ciągu sześciuset lat znajdowało się wielu Polaków, którzy w różny sposób przyczyniali się do szerzenia kultu Madonny z Częstochowy. Do grona tych Polaków należy bł. Honorat Koźmiński, kapucyn, założyciel licznych rodzin zakonnych, znany propagator kultu maryjnego, kapłan, który znacznie przyczynił się do odnowy i zachowania ducha religijnego w Kościele polskim w drugiej połowie XIX i na przełomie XX wieku. […]

Młodzieńcze doświadczenia

Bł. Honorat, jako Wacław Koźmiński, student Szkoły Sztuk Pięknych, 23 kwietnia 1846 r., posądzony o przynależność do spisku przeciw władzy carskiej, został aresztowany i osadzony w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Tam przeszedł bolesne doświadczenia podczas śledztwa. […] W tym czasie Wacław ciężko zachorował i został dotknięty ciężką gorączką, trwającą trzy tygodnie.

Władze więzienne zdecydowały się zastosować mu szokująca terapię. W Notatniku duchowym tak o tym zdarzeniu napisał: "I odżyłem. Ale nic a nic sobie nie wyrzucałem i trwałem w zaślepieniu". Wacław do spisku nie należał, ale ukrywał w swej podświadomości inny dramat - swój konflikt z Bogiem. Nie wierzył w Boga, a Bóg nie dawał mu spokoju. […] W dniu 15 sierpnia 1846 r. doznał wewnętrznej przemiany, o której w Notatniku duchowym napisał: "Matka Boża ubłagana przez moją Matkę (bo sam nie myślałem o poprawie) przyczyniła się do Pana Jezusa iż przyszedł do mnie do celi więziennej i łagodnie do wiary przyprowadził".

Matka Wacława, Aleksandra Koźmińska, gdy dowiedziała się o aresztowaniu syna, natychmiast z Włocławka przybyła do Warszawy, w nadziei że okaże mu pomoc. Nadzieja okazała się płonna. W tej beznadziejnej sytuacji zwróciła się o pomoc do Boga. Codziennie chodziła do popaulińskiego kościoła Świętego Ducha i tam gorąco modliła się przed Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Ufała, że ta która wiele razy okazała jej pomoc i tym razem nie zawiedzie. Gdy dowiedziała się od kogoś, że jej syn doznał pomieszania zmysłów, jego los jeszcze bardziej ufnie powierzała Bożemu Miłosierdziu.

Aleksandra w jednym z listów opisuje swój sen, jakiego doznała w tej tragicznej sytuacji. Opisuje, że znalazła się w kościele popaulińskim podczas którego ujrzała syna w bieli, który wyciągnął rękę do niej i powiedział: "Moja najdroższa matko, wszystko dobrze będzie, tylko ty bądź spokojna". Ten sen w serce Aleksandry wlał otuchę. W kilka miesięcy później, 27 marca 1847 r. Wacław nieoczekiwanie został zwolniony. Odzyskawszy wolność pojechał do matki do Włocławka. Tam dowiedział się od niej, komu zawdzięcza uwolnienie. Po powrocie do Warszawy sam chodził do tejże świątyni popaulińskiej i modlił się przed Obrazem Matki Bożej. Jego starszy brat Aleksander napisał później: "Wacław miał ulubione miejsce modlitwy do Matki Boskiej w kościele popaulińskim w kaplicy po prawej stronie, tam też często długie godziny przesiadywał i tam też matka modliła się o jego uwolnienie, gdy był zatrzymany". Te przeżycia głęboko zapadły w jego pamięć. W Notatniku duchowym zapisał: "Modlitwa matki mojej ziemskiej i opieka Matki mojej Niebieskiej, tamtej objawiona, ocaliły mnie".

Wszystko to sprawiło, że w jego sercu zrodziła się głęboką miłość do Matki Najświętszej. W tym przeżyciu i definitywnym nawróceniu należy dostrzegać klucz do całej dalszej apostolskiej działalności o. Honorata, jego bezgranicznego umiłowania Chrystusa i Matki Najświętszej również w cudownym Obrazie Częstochowskim.

Duchową więź z Maryją bł. Honorat pogłębił w pierwszych latach kapłaństwa. Po założeniu Zgromadzenia Sióstr œw. Feliksa z Cantalice (felicjanek), wspólnie z bł. Angelą Truszkowską 21 listopada 1855 r. kult Matki Bożej Częstochowskiej w ich życiu ciągle się przewijał. Obydwoje pałali szczególną miłością ku Matce Bożej Jasnogórskiej i byli gorliwymi jej propagatorami. Gdy bł. Honorat opracowywał dla Zgromadzenia konstytucje bł. Angela w jego intencji modliła się przed Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, który siostry nazywały „Fundatorką".

Piesze pielgrzymki na Jasną Górę

Błogosławiony był inspiratorem pieszych pielgrzymek do Częstochowy do cudownego Obrazu Matki Bożej. Organizował je wspólnie ze swoimi współbraćmi i z siostrami młodego Zgromadzeni Sióstr Felicjanek oraz tercjarkami warszawskimi. Nie przyłączał się do tradycyjnej pielgrzymki warszawskiej, która od 1711 roku, wyruszała na Jasną Górę w święto Przemienienia Pańskiego. Pielgrzymka kapucyńska rozpoczynała się 16 sierpnia, po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i trwała 10 dni, a po 5-ciu dniach modlitwy pielgrzymka wracała do Warszawy pieszo.

Rodzona siostra o. Honorata, wizytka w swoich wspomnieniach zauważa, że jej brat o. Honorat odbywał piesze pielgrzymki na Jasną Górę i doceniał ich duchową korzyść.

Kapucyńsko-felicjańskie pielgrzymki na Jasną Górę trwały w latach 1857 -1861, gdyż w tym w okresie w Królestwie Polskim panowała względna swoboda. Zachowane źródła wskazują, że bł. Honorat dwukrotnie brał w nich udział.

Starania o ustanowienie liturgicznego święta Matki Bożej Jasnogórskiej

Na przestrzeni pięciu wieków istnienia Jasnej Góry historia notuje kilka prób starań u Stolicy Apostolskiej o ustanowienie święta Matki Bożej Częstochowskiej oraz zatwierdzenia odpowiednich tekstów liturgicznych. Ich nasilenie przypada na wiek XVII. […] Po nieudanych próbach przez długi czas nie podejmowano działań zmierzających do ustanowienia święta i oficjum. Dopiero z początkiem XX w. bł. Honorat Koźmiński dał impuls do wznowienia starań.

Od dawna nurtowała go myśl, którą w 1906 r. wyraził w Odezwie do swych zgromadzeń: "Wszystkie prawie cudowne miejsca Maryi mają wyznaczony jeden dzień w roku na pamiątkę cudownego Jej zjawienia, znalezienia Jej Obrazu lub w ogóle jakiegoś wypadku, od którego dalsze cuda wzięły początek. Przez to niejako składa się Jej podziękowanie za wszystkie łaski tam doznane i oddaje się za nie cześć publiczną. A my, co mamy najcudowniejszy Obraz na całym świecie, pozbawieni byliśmy dotąd tej pociechy". […]

Przy nadarzających się okazjach o. Honorat radził różnym osobom i zachęcał je do rozszerzania kultu Pani Jasnogórskiej. […] Siostry, mające kontakt z różnymi wpływowymi osobami, podjęły się starań w tej sprawie. Za radą o. Honorata odniosły się do o. Euzebiusza Rejmana, przeora klasztoru jasnogórskiego, najbardziej kompetentnego w tej sprawie. Koźmiński z własnej inicjatywy zabrał się do opracowywania odpowiednich tekstów liturgicznych, o czym wspomina w listach. Ustalił też ewentualną datę obchodu tegoż święta. […] O. Honorat z końcem 1902 r. opracował formularz Mszy św. i oficjum brewiarzowe o Matce Bożej Częstochowskiej. Zapewne za pośrednictwem wspomnianych sióstr przesłał je o. Rejmanowi, z którym już wcześniej utrzymywał korespondencję. […] Opracowane teksty liturgiczne wraz z dokumentacją historyczną wraz z obszernym memoriałem o. Euzebiusza Rejmana, przeora jasnogórskiego z 13 lutego 1903 r. i listem polecającym biskupa Stanisława Zdzitowieckiego, ordynariusza kujawsko-kaliskiego zostały przesłane do Stolicy Apostolskiej. Oczywiście wysłano je potajemnie przed władzami carskimi, które wcześniej zabroniły wszelkich kontaktów z Rzymem. Przesyłka dotarła szczęśliwie do świętej Kongregacji Obrzędów. […] Dekretem z dnia 13 kwietnia 1904 r. papież Pius X zatwierdził tę decyzję. Święto zostało ustanowione jako pierwszej klasy wraz z oktawą.

Dla o. Honorata, tak bardzo kochającego Maryję, była to wielka radość. Dał jej wyraz w swoich różnych listach i odezwach, które w tym roku pisał do zgromadzeń i innych osób zachęcając do uczestnictwa w pielgrzymce narodowej na Jasną Górę.

Propagowanie pielgrzymki narodowej na Jasną Górę

W 1906 r. przypadała 250 rocznica ślubów króla Jana Kazimierza. Na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny tego roku wyznaczono poświęcenie wieży jasnogórskiej, która uległa spaleniu 15 sierpnia 1900 roku. W tym czasie o. Honorat przebywał w Nowym Mieście n. Pilicą. Będąc w podeszłym wieku i doświadczany różnymi chorobami nie mógł myśleć o pielgrzymowaniu. Zapewne wspominając swoje młodzieńcze doświadczenia, nie opuszczała go myśl o potrzebie i pożytku pielgrzymowania Polaków do Matki Bożej na Jasną Górę. Błogosławiony pisząc w 1905 r. życzenia na Boże Narodzenie do sióstr i Barci ze swoich Zgromadzeń rzucił myśl zorganizowania pielgrzymki narodowej do Matki Bożej Częstochowskiej. […] Pisał „ ...żyjemy w czasach wielkich przełomów społecznych [ ... ]. Gdyby cały nasz naród zebrał się u stóp Matki Bożej Częstochowskiej, gdyby z każdego zakątka naszej ziemi i z każdego stanu wysłać tam gorliwych posłów, którzy by odnowili śluby Jana Kazimierza. [ ... ] byłby to sposób najskuteczniejszy zapewnienia sobie prędkiego u Pana Jezusa ratunku. Byłby to pochód wspaniały, godny Polaków, miły Bogu i ludziom. Zachęcajmy wszystkich do tego na wszelki sposób - a tymczasem nie ustawajmy w wołaniu i w ufności, ale raczej na wzór onego ślepego w Jerycho, któremu usta zatykano, wołajmy coraz głośniej. I bądźmy przekonani, że w ten sposób najlepiej sprawie ukochanej Ojczyzny służymy".

O. Honorat napisał odezwę, którą m. Róża Godecka przesłała do różnych czasopism, jak: "Dziennik Powszechny", "Przegląd Katolicki", "Kronika Rodzinna", "Rola", "Kurier Wileński", "Promień". W odezwie jest mowa o zamiarze poświęcenia wieży jasnogórskiej 15 sierpnia i o pierwszym obchodzie święta Matki Bożej Częstochowskiej. […] Odezwę swą Sługa Boży kończy słowami pełnymi nadziei i ufności: "To wszystko powinno w nas ożywić stygnące nabożeństwo do tego cudownego Obrazu, do którego przodkowie nasi wielkie mieli zaufanie, gdzie tyle dowodów Jej opieki odbierali i gdzie wszystkie dziękczynienia za zwycięstwa i inne łaski osobiste i ogólne składali [ ... ]. Od nas przeto samych zależy, abyśmy w tych tak ważnych dla nas czasach nowych dowodów opieki od naszej Matki doznali".

Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej w 1906 r. przypadła w środę. Od niedzieli przybywały kompanie pielgrzymów pod przewodnictwem księży lub świeckich. […] Według ogólnej opinii dziennikarzy i innych naocznych świadków w tym dniu zebrało się około pół miliona pielgrzymów. Na uroczystość przybyło trzech biskupów: arcybiskup warszawski Wincenty Popiel, biskup kujawsko-kaliski Stanisław Zdzitowiecki i biskup sufragan warszawski Kazimierz Ruszkiewicz. Inni biskupi nadesłali telegramy gratulacyjne. Zebrało się również kilkuset kapłanów przybyłych z pielgrzymkami.

15 sierpnia o godz. 7 kompanie zaczęły przechodzić przed Obrazem Matki Bożej. Następnie ustawiono się w szeregi i po odśpiewaniu hymnu "Boże, coœ Polskę" ruszono do miasta z licznymi orkiestrami. Pochód zamykała banderia w strojach krakowskich. O. Euzebiusz Rejman, powitał i poprosił arcybiskupa Wincentego Popiela o poświęcenie wieży. Wielkim przeżyciem dla pielgrzymów była procesja dookoła wałów, prowadzona przez wszystkich trzech biskupów. Następnie biskup S. Zdzitowiecki odprawił Mszę św. wewnątrz kościoła, a na zewnątrz biskup K. Ruszkiewicz. Kazanie w kościele wygłosił ks. kan. Paucz, a na zewnątrz ks. kan. Zygmunt Chełmicki. Odczytanie specjalnego listu papieża Piusa X zakończyło tę wspaniałą uroczystość.

Uczestnicy ocenili ją jako religijną i narodową, gdyż począwszy od powiewających nad tłumami chorągwi i proporców, a skończywszy na pieśniach - wszystko świadczyło o podwójnej miłości każdego Polaka: umiłowania wiary przodków i ziemi ojczystej.

Wśród tak wielkiej rzeszy pielgrzymów i przedstawicieli Narodu, składających hołd Pani Jasnogórskiej, nie było jej inicjatora. Nie mógł przybyć z racji wieku, a także z innych względów zmuszony był przebywać w klasztorze, który nazywał swoim "rajem na ziemi". […] Pragnienie o. Honorata, by przed Panią Jasnogórską stawili się przedstawiciele wszystkich warstw narodu, spełniły się. Mówiąc jego słowami, był to „pochód wspaniały, godny Polaków, miły Bogu i ludziom".

Sierpień 1906 r. był obfity w wydarzenia. Szczególnie w tym roku rozbrzmiewała chwała Maryi Jasnogórskiej, bo oprócz zorganizowania słynnej pielgrzymki zapowiedziano pierwszy uroczysty obchód święta Matki Bożej Częstochowskiej, ustanowionego przez Stolicę Świętą w 1904 r. Według ustaleń o. Honorata powinno ono być obchodzone w środę po św. Bartłomieju. W 1906 r. przypadało 29 sierpnia, w dwa tygodnie po imponującej uroczystości w dniu 15 sierpnia.

O. Honorat chciał, by i to święto było obchodzone bardzo uroczyście. Dlatego też zachęcał, kogo mógł, zwłaszcza członków swoich zgromadzeń: "Bardzo proszę wszystkich Czcigodnych Braci i Matki, aby się przyczyniły do uroczystego obchodzenia pierwszy raz święta Matki Boskiej Częstochowskiej. Do czego ja się przykładam, układając Mszę św. i pacierze, choć jeszcze nie potwierdzone i sam projektowałem ten dzień, w którym Obraz stanął cudownie na Jasnej Górze". […] I z tej pielgrzymki mógł cieszyć się o. Honorat, że poprzez swych synów i córki duchowe składał hołd i podziękę swej Niebieskiej Opiekunce za wszelkie łaski, jakie otrzymał w życiu. Na tę uroczystość 29 sierpnia zebrało się około 50 tysięcy pielgrzymów.

Święto było również obchodzone w całej Polsce z wielką radością. Biskupi zachęcili do tego wszystkich kapłanów i dali im duszpasterskie wskazania.

O. Honorat związał z Maryją swoje życie i całą swoją działalność kapłańską i zakonotwórczą. Z Maryją też chciał związać wszystkie swoje zgromadzenia, co rzeczywiście uczynił. Z Maryją pragnął związać cały naród polski i złączyć go w jedno wielkie stowarzyszenie maryjne. […] Na zakończenie dobrze będzie przytoczyć wypowiedzi o. Honorata z przemówienia do zgromadzeń. Mówiąc o wzmagającym się w społeczeństwie ruchu, zmierzającym do ożywienia religijności, pisze: „Największym jednak objawem tego ruchu było zebranie półmilionowej rzeszy u stóp Królowej naszej w Częstochowie. Zaprawdę, gdzie takie rzeczy się dzieją, tam nie można desperować o przyszłość; naród, który tak żywo kocha Maryję, nigdy zginąć nie może, wart jest istnienia na chwałę Bożą; naród taki jest bardzo bliski dotykalnej opieki Maryi. Słysząc to, jesteśmy spokojni o naszą przyszłość. Jakaż to pociecha dla was, moi drodzy Bracia i Siostry, że to od was się zaczął ten ruch religijny, że wy byliście pierwszymi siewcami tego posiewu Bożego, że wy to otoczyliście Królową naszą wieńcem stowarzyszeń religijnych, poświęcających się odnowieniu ducha we wszystkich sferach społecznych, że wy znosząc mężnie prześladowanie i brak wszelkich środków materialnych, wytrwaliście w służbie Maryi wiernie ... ".

     

Myśli wyszukane o. Honorata Koźmińskiego
           kwiatek

Naród, który tak żywo kocha Maryję,
nigdy zginąć nie może - wart jest istnienia na chwałę Bożą.

Po zaszczycie synostwa Bożego nie ma większego, jak być dzieckiem Maryi.

           kwiatek
           kwiatek

O gdybyśmy mogli cały nasz naród obrócić w Stowarzyszenie Mariańskie, które by jednozgodnie wołało ciągle o ratunek jedynej Matki i Królowej naszej, bylibyśmy spokojni o naszą przyszłość, bo nigdy zginąć nie może, kto Jej całkowicie zaufał.

Komunia święta - to najkrótszy sposób do świętości.

           kwiatek
           kwiatek Matka Boga potrafi zjednoczyć różnorodne rzesze i utrzymać je
w pokoju i natchnąć duchem miłości dla ratowania nędzy klas roboczych..

Trudy, prześladowania - to zwyczajna droga,
którą się idzie do świętości i chwały.

            kwiatek
           kwiatek

Nie myśląc o Bogu przez całe życie, trudno na starość do Niego się
zwrócić, toteż wielu ludzi zapomina o Nim nawet na progu wieczności.

Pan Jezus w Komunii św. przychodzi nie dla twej pociechy,
ale dla posilenia cię na duchu..

           kwiatek
           kwiatek Jedna Komunia więcej pożytku przynosi, niż przez cały miesiąc
biczować się do krwi i zachwycać lub we łzach tonąć na modlitwie.

Można powiedzieć o wielu chrześcijanach,
że posługują się Bogiem, zamiast służyć Bogu.

           kwiatek
           kwiatek

Pan Bóg tych, których powołał,
nie napełnił od razu Duchem Świętym.

W trudnościach waszych możecie rachować na to, że Bóg zastąpi to wszystko,
czemu wy, szukając chwały Bożej, poradzić nie możecie.

           kwiatek