Spotkanie 1: 5 Październik 2009 „Rok Kapłański: Wierność Chrystusa, wierność kapłana ”: – Myśli Św. Jana Vianney’a

1 spotkanie „Rok Kapłański: Wierność Chrystusa, wierność kapłana”: Myśli Św. Jana Vianney’a

Rok Kapłański
4 sierpnia to rocznica śmierci Jana Marii Vianneya i jego liturgiczne święto. W tym roku obchodzono 150. rocznicę śmierci św. Jana Marii Vianneya, słynnego Proboszcza z Ars. To w związku z tą rocznicą Benedykt XVI ogłosił 19 czerwca Rok Kapłański w Kościele katolickim. Papież ma nadzieję, że rok jubileuszowy przyczyni się do pogłębienia „wartości i ważności posługi kapłańskiej”.
Rok Kapłański jest to specjalny Rok Jubileuszowy w Kościele katolickim. Tematem Roku Kapłańskiego jest "Wierność Chrystusa, wierność kapłana". W jego trakcie zostaną przywiezione do Rzymu relikwie św. Jana Marii Vianneya, którego papież ogłosi patronem wszystkich kapłanów świata.
Papież Benedykt XVI napisał w Liście na rozpoczęcie tego roku:
Pomyślałem o ogłoszeniu oficjalnie Roku Kapłańskiego, w piątek 19 czerwca 2009 r., w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest to dzień poświęcony tradycyjnie modlitwie o uświęcenie kapłanów. Jest on również związany ze 150 rocznicą „dies natalis” – dnia urodzin dla nieba Jana Marii Vianneya, patrona wszystkich proboszczów świata. Ów rok, który pragnie przyczynić się do krzewienia zapału wewnętrznej odnowy wszystkich kapłanów na rzecz silniejszego i bardziej wyrazistego świadectwa ewangelicznego we współczesnym świecie zakończy się w tę samą uroczystość w roku 2010. Święty proboszcz z Ars zwykł był mawiać: „Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego”. To wzruszające wyrażenie pozwala nam nade wszystko przywołać z sympatią i uznaniem ogromny dar, jaki stanowią kapłani nie tylko dla Kościoła, lecz także dla samej ludzkości.
Życiorys świętego Jana Vianney’a
Jan Maria Vianney urodził się 8 maja 1786 r. w Dardilly koło Lyonu (Francja) w rodzinie ubogich wieśniaków Mateusza i Marii Beluze.
Dorastał w czasach rewolucji francuskiej, podczas której Kościół podlegał ostrym prześladowaniom. Nie mógł chodzić ani do szkoły, ani do kościoła. Pierwszą Komunię Świętą przyjął potajemnie, w szopie. W wieku 17 lat nauczył się pisać. Dopiero w 1803 r. rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Dardilly, a w 1807 r. – w szkole średniej w Ecully.
Po jej ukończeniu w 1812 r. wstąpił do niższego seminarium duchownego. Zły stan zdrowia, słabe przygotowanie i wieloletnie opóźnienie w stosunku do innych seminarzystów spowodowały, że nauka sprawiała mu trudności.
Udało mu się jednak dostać do wyższego seminarium duchownego. Tu już zupełnie sobie nie radził, co powodowało, że przełożeni namawiali go do rezygnacji. Vianney wytrwał jednak w swojej decyzji w czym wspierał go przyjaciel – proboszcz z Ecully, ksiądz Balley. W 1815 r. otrzymał święcenia kapłańskie.
Następne trzy lata pracował jako wikary w Ecully. Jan nie był księdzem pokazowym – głosił schematyczne kazania, jąkał się i często gubił wątki, ubierał się nędznie.
sw_jana_vianneya.jpg
 
Jednak dotkliwy brak kapłanów sprawił, że wkrótce został proboszczem w parafii Ars. Ars była to wieś licząca w tym okresie 270 mieszkańców, ludzi biednych i niereligijnych, o których złośliwie mawiano wtedy, że "tylko chrzest różni ich od bydląt". Na niedzielną Mszę przychodziło tylko kilka osób. Jan Vianney odnalazł jednak wspólny język z tymi ludźmi, gdyż sam znał biedę z domu rodzinnego. Oni też zaufali księdzu, który ciągle pościł, spał na gołych deskach i tak jak oni nic nie miał. Powoli liczba osób chodzących do kościoła i przystępujących do sakramentów zaczęła rosnąć.
W tym też okresie zaczęła szerzyć się sława Vianneya jako niezwykłego spowiednika, który ma dar czytania w ludzkich sumieniach i przepowiadania przyszłości. Spowodowało to masowe wizyty w jego parafii tłumów penitentów, którzy przybywali nawet z odległych miejscowości, celem odbycia spowiedzi. Vianney spędzał w konfesjonale od 13 do 17 godzin dziennie.
Przyjmuje się, że w ciągu czterdziestu lat pełnienia funkcji proboszcza wysłuchał około miliona spowiedzi. Cierpiąc zmęczenie, głód i choroby nie zwalniał tempa swojej pracy. Nie tylko rozgrzeszał, ale także pomagał wzrastać do dobra. Kilkakrotnie pokutował za swoich penitentów. Według osób, które znały go bliżej, oprócz naturalnych cierpień fizycznych doświadczał też cierpień nadprzyrodzonych w postaci dręczeń demonicznych.
Wyniszczony chorobami i ascezą zmarł 4 VIII 1859 r. po 41 latach pobytu w Ars. Został beatyfikowany w roku 1905 przez papieża Piusa X, natomiast Pius XI kanonizował go w roku 1925 i w cztery lata później ogłosił św. Jana Marię Vianney'a patronem wszystkich proboszczów Kościoła Katolickiego.
Modlitwa do proboszcza z Ars
Roman Brandstaetter
Walki z szatanem... przyczyniły się do
ożywienia w księdzu Vianney jeszcze
większej miłości bliźniego i miłość tę
uczyniły bardziej bezinteresowną.
Fr. Trochu, Proboszcz z Ars
 
Zmęczony wielogodzinnym słuchaniem spowiedzi,
Codziennie nocą wracasz
Z kościoła do domu,
Drepcząc w podartych butach
Po błotnistej drodze,
A przydrożne topole
Drżą i szumią trwożliwie
Jak dusze grzeszników,
Które podniosłeś z otchłani.
Zjadasz kilka zimnych i spleśniałych kartofli
I śmiertelnie znużony
Walisz się na barłóg,
A szatan trzęsie twym domem,
Warczy na strychu
I po izbie się tłucze,
Przesuwa krzesło i stół,
Szeleści w firankach jak szczur,
A nawet siada na brzegu twojego siennika
I przedrzeźniając Głos Niewidzialności,
Woła:
 
"Nie ujdziesz mi, Janie, nie ujdziesz!"
A ty bojujesz z nim coraz zajadlej
- O, niezmierzona udręko bojowania ze Złym! -
I nieuczoną wiarą
Wypędzasz go z ludzi.
Dźwigających w sobie
Bożą nieobecność,
Przewrotną i nieprzejednaną.
 
Cóż my, pożeracze ksiąg,
Słów,
Wiedzy,
Wszelakich nauk,
Wszelakich umiejętności,
I liczb,
I formuł,
Możemy wiedzieć o potędze twej wiary,
Która drzewa i góry przenosi,
Niebo na oścież otwiera
I piekło zamyka,
Proboszczu,
Wymęczony postami,
Właścicielu dziurawych butów
I wystrzępionej sutanny,
Oddający ostatni grosz biedakom,
Pokutniku w szorstkiej włosiennicy,
Którą nosisz na ciele
Za grzechy spodlonej ludzkości,
Wypędź szatana
Z głosicieli pozornych prawd,
Zmieniających codziennie skórę,
Z władców głoszących złą nowinę,
Z szaleńców rządzących ludami,
Z ludów nawzajem się zagryzających,
 
Ze zdań podstępnie wyrwanych z kontekstu,
Z absurdów, związanych w węzeł
Nieobliczalnych przesłanek i wniosków,
Z ludzi wielbiących Boga nienawiścią do bliźnich,
Wypędź, święty proboszczu z Ars,
Wypędź!
 
Wypędź zmęczony niepozorny proboszczu,
Wracający nocą z kościoła do domu,
Z latarnią,
Jak z Ewangelią
W trzęsącej się ręce,
I błagaj Boga
O przywrócenie nam Jego podobieństwa,
Z którego niewiele już w nas pozostało.
 
Niewiele...
 
Nie ma nic bardziej godnego ubolewania niż bogactwa, jeśli się nie kocha
Pana Boga.
kwiatek
kwiatek
Poza Panem Bogiem nic nie jest trwałe. Życie przemija. Jeśli jest to fortuna, przepada; jeśli jest to zdrowie, słabnie; jeśli jest to opinia, jest przedmiotem ataków.
Osoba pokorna, a wykształcona, jeśli ją ktoś pyta o zdanie, odpowiada szczerze, po czym pozwala wypowiedzieć się innym. Czy mają rację, czy nie, nie mówi nic więcej.
kwiatek
 kwiatek
Życie biednej służącej, która spełnia tylko wolę swojej gospodyni - jeżeli potrafi wykorzystać to wyrzeczenie – może być również miłe Bogu jak wyrzeczenie zakonnicy, która jest nieustannie podporządkowana regule.
W życiu mamy mnóstwo okazji, aby wyrzekać się swojej woli: rezygnujemy
z wizyty, która sprawia nam przyjemność; spełniamy dzieła miłosierdzia, które męczą; kładziemy się spać kilka minut później, a wstajemy kilka minut wcześniej.
 kwiatek
kwiatek
Kiedy mamy dwie rzeczy do zrobienia, dajmy i pierwszeństwo tej, która nam się mniej podoba.