Spotkanie 2: 8 listopada 2010 „Zło dobrem zwyciężaj” – bł. ks. Jerzy Popiełuszko - Powołanie bł. Księdza Jerzego

  • Drukuj

2 spotkanie „Zło dobrem zwyciężaj” – Powołanie bł. Księdza Jerzego

W roku 1965 Alfons Popiełuszko rozpoczął naukę w warszawskim seminarium. Funkcję rektora pełnił wówczas ks. Władysław Miziołe. Nad warszawskim seminarum opieke roztaczał i świadczył wszelkoą pomoc prymas Stefan Wyszyński.

W tymże też roku zakończył obrady II Sobór Watykański i rozpoczął się proces przeobrażania Kościoła w duchu uchwał soborowych. Na zakończenie obrad sobór przyjął ważny dekret o posłudze i życiu kapłanów (Presbyterorum ordinis) podkreślający służebną rolę duchownych w Kościele. Prymas Stefan Wyszyński starał się osobiście tłumaczyć klerykom istotę soborowych dokumentów.
Tymczasem w Polsce doszło do kolejnej próby sił między kościołem a komunistyczną władzą. Pretekstem był list biskupów polskich do biskupów niemieckich. Przywódcom partyjnym z Wł. Gomółką na czele chodziło głównie o zakłócenie zorganizowanych przez Kościół obchodów millenium chrztu Polski w 1966 roku.
W czerwcowych uroczystościach Milenijnych w Katedrze Warszawskiej uczestniczył wraz z kolegami Alek Popiełuszko. Miały one burzliwy charakter. Obraz Matki Bożej Częstochowskiej nie dotarł do warszawy, został przechwycony przez milicję. Prymas przywiózł puste ramy. Duchowieństwo katolickie było jedyną w PRL-u grupą objętą zainteresowaniem komunistycznej bezpieki. Każdy kandydat na kapłana automatycznie trafiał do ewidencji Służby Bezpieczeństwa przez sam fakt wstąpienia do seminarium. Każdemu alumnowi zakładano teczkę ewidencji operacyjnej księdza tzw. TEOK, w której skrupulatnie zapisywano istotne fakty z życia duchownego.
Przymusowa służba wojskowa stanowiła element walki z Kościołem. Układ między rządem a episkopatem z 1950 roku przewidywał, że klerycy seminariów diecezjalnych i zakonnych nie będą powoływani do wojska. Postanowienie to zostało złamane już w 1955 roku. Coroczny, regularny pobór kleryków do wojska odbywał się w latach 1958 – 1979 i miał wyraźnie represyjny charakter. Dwa lata służby w wojsku miało skłonić seminarzystów do rezygnacji z kapłaństwa, a przynajmniej wyrobić w nich krytyczną postawę wobec prymasa, biskupów i zapewnić ich lojalność wobec peerelowskiej władzy.
Do 1965 roku klerycy służyli w różnych jednostkach rozrzuconych po całym kraju. Następnie na wniosek gen. W. Jaruzelskiego utworzono 3 kompanie złożone w całości z kleryków, u których to prowadzona była intensywna praca ideologiczno-wychowawcza nastawiona na kształtowanie postaw akceptujących władzę ludową.

W wojsku kazano mu zaprzestać praktyk religijnych
Grupą modlących się wspólnie kleryków prześladowano dodatkową musztrą, nocnymi alarmami, wielokilometrowymi marszobiegami w maskach gazowych. Klerycy odmawiali razem wieczorną modlitwę, różaniec, w niedzielę recytowali Mszę Świętą, a piątek drogę krzyżową, godzinki, gorzkie żale itp.
W drugim roku pobytu w Seminarium, powołany został do wojska i wcielony do specjalnej jednostki w Bartoszycach 24 października 1966 r. Tam kierowano alumnów ze wszystkich seminariów na przeszkolenie nie tyle wojskowe, ile ideologiczne. W tym czasie było 200 alumnów. Jurek nie załamał się, pokazał, kim jest. Był przykładem dla kolegów wytrzymałości i męstwa.
Wprowadził w sali, w której przebywał, wspólną i głośną modlitwę. Sam klęczał przy łóżku, modlił się gorąco, modlitwę kończył Apelem Jasnogórskim. Takie zachowanie Jurka nie podobało się oficerom dyżurnym. Wzywano go na rozmowy i kazano zaprzestać praktyk religijnych, w zamian obiecywano przepustkę, urlop. Jurek słuchał i swoje robił.
(Ks. Bogucki „Drogi życia...”)


Bojownik za wiarę:
Przed wyjazdem do jednostki wojskowej klerycy otrzymali od prymasa Stefana Wyszyńskiego różaniec na palec.
...dowódca plutonu kazał mi zdjąć z palca różaniec na zajęciach przed całym plutonem. Odmówiłem, czyli nie wykonałem rozkazu. A za to grozi prokurator. Gdybym zdjął, wyglądałoby to na ustępstwo. Sam fakt zdjęcia to niby nic takiego. Ale ja zawsze patrzę głębiej. Wtedy tenże dowódca rozkazał mi, żebym poszedł z nim do wyższych władz, a swemu pomocnikowi rozkazał, aby na 20.00 przyprowadził mnie na rozmowę służbową. Ponieważ nie było władz wyższych, rozmawiał ze mną sam. Straszył prokuratorem. Wyśmiewał "Co, bojownik za wiarę". Ale to wszystko nic. O 17.45 w pełnym umundurowaniu jak do ŻOK'u stawiłem się na podoficerce. (...) Stałem więc przed nim boso. Oczywiście cały czas na baczność. Stałem jak skazaniec. Zaczął się wyżywać. Stosował różne metody. Starał się mnie ośmieszyć. (...) Na chwilę wyszedł z sali i poszedł do chłopaków (moich kolegów z plutonu). Przyszedł dla mnie z pocieszającą wiadomością: "Tam w sali w twojej intencji się modlą".
Rzeczywiście, chłopaki wspólnie odmawiali Różaniec. Ja zbywałem go raczej milczeniem odmawiając modlitwy w myśli i ofiarując cierpienia, powodowane przygniatającym ciężarem plecaka, maski, broni i hełmu. Bogu, jako przebłaganie za grzechy. Boże, jak się lekko cierpi, gdy się ma świadomość, że się cierpi dla Chrystusa. (...) O 22.20 przyszedł polityczny (politruk), kazał mi zdjąć różaniec przy nim. A niby z jakiej racji? Nie zdjąłem, bo przecież nikomu nie przeszkadzał, a nie będę zdejmował dlatego, że ktoś nie może na to patrzyć.
(List bł. ks. Jerzego jako kleryka do ks. C. Miętka. ojca duchownego, luty 1967;
P. Rain, ”Ks. Jerzy..”)
W Wielki Piątek w 1967 roku cały 3 pluton odmówił jedzenia mięsa. Ukarano ich 30 km marszobiegiem.
Służbę wojskową Bł. ksiądz Jerzy odbył w Bartoszycach; odtąd do końca życia borykał się z kłopotami zdrowotnymi. Ten 2 letni okres pobytu dał pewność bł. Popiełuszce, że ma w sobie siłę do przeciwstawiania sią złu bez względu na czas i okoliczności.
Z wojska pisał listy do ojca duchownego ks. Czesława Miętka.

Otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Wielkiego Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego otrzymał 28 maja 1972 r. święcenia kapłańskie w archikatedrze warszawskiej.
Pokochał swego konsekratora i całymi garściami, czerpał później z Jego mądrości w słynnych homiliach.
(Ks. Bogucki „Drogi życia...”)


Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc.
Fragment z Akt oddania Matce Bożej z Seminarium Metropolitalnego zawierzonego przez Kard. Stefana Wyszyńskiego w dniu 4 maja 1961:
Oddaję Tobie, Matko, wszystkich, których Duch Święty przysyła do naszej uczelni: których dziś powołuje i posyła i tych wszystkich, których kiedyś powoła i pośle do winnicy świętego Kościoła Warszawskiego. Pokornie Cię proszę, abyśmy wielki dar nieba - naszą młodzież duchowną, kształtowali w mądrości i łasce, w prawdzie i miłości. Aby każdy, którego Syn Twój przysyła i przyśle, wychodził z macierzyńskich objęć tej Uczelni, jak najlepiej przygotowany do godnego wypełnienia swego powołania i posłannictwa kapłańskiego. (...) Królowo Apostołów i Królowo Męczenników! Jesteśmy gotowi do pracy apostolskiej, aż po śmierć męczeńską, jeżeli tego Syn Twój zażąda, i jeżeli to będzie potrzebne dla chwały Kościoła świętego ...
W duchu tych słów kleryk Jerzy przygotowywał się do święceń kapłańskich. Napis na obrazku prymicyjnym Bł. księdza Jerzego brzmiał „Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc”. (Łk 4,18)

Modlitwa
Jezusie, Kapłanie ofiarny, który pozwoliłeś złożyć w tabernakulum Swoje umęczone Ciało, pozwól nam Cię adorować, to znaczy czuwać z nadzieją na spotkanie ze Zmartwychwstałym.
Zanurzenie ciała bł. ks. Jerzego w wiślanych odmętach i ukrycie tej relikwii pod żoliborskim głazem, niech umacnia naszą wiarę i nadzieję.
Bł. Jerzy stawaj z nami przy grobach naszych najbliższych.
Panie w dniu naszego zmartwychwstania wezwij nas do siebie do Domu Ojca.

Myśli wyszukane Bł. księdza Jerzego:
Ewangelia zmienia człowieka. Kiedy zwykle jako księża spotykamy się z ludźmi stale wierzącymi, najczęściej w świątyniach, może mniej to dostrzegamy. Ale tam [w fabryce] byłem - i jestem - świadkiem "przebudzenia" tych ludzi. Nigdy przedtem nie słuchałem takich spowiedzi. Nigdy przedtem nie ochrzciłem tylu dorosłych ludzi. Co to za wspaniałe odczucie, kiedy chrzci się trzydziestoletniego człowieka!

Nie potrafię zamknąć swojego kapłaństwa w kościele, chociaż tylu różnych "doradców" podpowiada mi, że prawdziwy polski ksiądz nie powinien wychodzić poza kościelne ogrodzenie. Będę wśród swoich robotników, dopóki tylko będę mógł.

Kościół nie pójdzie na żadne przywileje, bo na ziemi nie ma dla Kościoła przywileju, poza Chrystusem.

Trudno pokazywać mi się publicznie, bo zaraz owacje, trzeba podpisywać obrazki, książki.
Nie lubię tego. Chciałbym być sam, móc w skupieniu pracować.

Są sprawy większe i jestem przekonany, że to, co robię, jest słuszne. Dlatego jestem gotowy na wszystko.

Niech zadeklarowanie modlitewne naszej sympatii i solidarności z tymi, którzy cierpią, są poniewierani, oszukani, niech nasze upominanie się o wolność dla uwięzionych,
o przywrócenie do pracy jej pozbawionych, o radosne dzieciństwo dla dzieci będzie jednocześnie wielkim wołaniem o wolność w Ojczyźnie. O wolność opartą na sprawiedliwości, dobroci i miłości.

Jak wiele potrafisz, Boże, zdziałać przez tak niegodne jak ja stworzenie. Dzięki Ci, Panie, że mną się posługujesz.
Zawód pielęgniarki, lekarza jest właściwie powołaniem najbliższym kapłaństwu - przez czynienie miłosierdzia tym, którzy go najbardziej potrzebują: chorym, cierpiącym. Oni właśnie - jak to często podkreślał zmarły Ksiądz Prymas - są najwartościowszą cząstką Kościoła. Przez swoje cierpienia i krzyże stoją najbliżej Chrystusa.

W walkę O przywrócenie godności człowieka pracującego został włączony Bóg, bo wiedzieliśmy wszyscy, że kroczyć do zwycięstwa w słusznej sprawie można tylko z Bogiem.
Gdzie praw ludzkich do prawdy, wolności, sprawiedliwości się nie szanuje, tam nie ma i nie będzie pokoju. Trzeba zapewnić najpierw podstawowe prawa ludziom, a potem zacząć wspólnymi siłami budować pokój.

Planowa ateizacja, walka z Bogiem i tym,
co Boże, jest jednocześnie walką z wielkością i godnością człowieka, bo wielki jest człowiek dlatego, że nosi w sobie godność dziecka Bożego.
Żyjemy w otoczeniu wielkiej chrześcijańskiej kultury. W naszych domach zawieszamy krzyże – znaki wiary Chrystusowej -
i wierzymy w ich zwycięstwo nad śmiercią.
Tę wiarę przekazali nam nasi ojcowie,
więc i my powinniśmy ją nieść dalej.
To nasze zadanie misyjne.

Wykorzystano „Myśli wyszukane” wg wyboru ks. Jana Sachonia